Monitoring kutrów i więcej kontroli. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chce zaostrzenia przepisów dotyczących połowów oraz nadzoru nad działalnością rybacką. Armatorzy mówią o absurdzie.
Rząd chce zaostrzyć zasady kontroli rybołówstwa. W planach są monitoring statków, dodatkowe kamery i kolejne obowiązki przy wyładunkach. Projekt nowelizacji ustawy o rybołówstwie morskim, który zakłada pełne wdrożenie unijnych przepisów dotyczących kontroli połowów, oburzył rybaków. Zdaniem środowiska obostrzenia wykraczają poza unijne wymogi – informuje Marcin Jodko, prezes Krajowej Izby Producentów Ryb.
– Nie rozumiemy takiego zagmatwania sprawy. W projekcie ustawy sam proces ważenia ryby obejmuje pięć kartek. To wskazuje, że rozmawiamy w oparach absurdu. Rybakom to się nie podoba. Dość powiedzieć, że większość floty średniej i małej już znalazła się poniżej granicy opłacalności, a ciągłe dostosowywanie się do nowych warunków to kolejne koszty, na które rybaków nie stać – dodaje rybak z Ustki.

NADGORLIWOŚĆ POLSKIEJ ADMINISTRACJI
– Zdaniem armatorów, nie tylko z Ustki, tak wyśrubowane przepisy to kolejny przykład działań polskich urzędników na niekorzyść rybaków. Przyznają, że przepisy unijne, zwłaszcza wobec mniejszych jednostek, są dobre dla całej gospodarki morskiej. Problem w tym, że to pracownicy ministerstwa rolnictwa starają się wprowadzić dodatkowe restrykcje, których Unia Europejska na nas nie wymusza – przekonuje Grzegorz Hałubek, prezes Stowarzyszenie Rybaków Polskich.
– Polskie rybołówstwo od momentu wejścia do unii cały czas jest szykanowane tego typu ustawami. Polska administracja, niezależnie od rządów, zawsze nakładała na nas większe restrykcje, niż unijni komisarze od nas oczekiwali. Co ciekawe, proponowane przez Unię Europejską rozwiązania służą rybołówstwu małoskalowemu – wyjaśnia Grzegorz Hałubek.

ZMNIEJSZENIE KONKURENCYJNOŚCI POLSKIEGO RYBOŁÓWSTWA
Także zdaniem Huberta Bierndgarskiego, analityka gospodarki morskiej i rybackiej środkowego wybrzeża, zmiany są zbyt rygorystyczne i mogą doprowadzić do zachwiania konkurencyjności polskiego sektora rybołówstwa morskiego.
– Proponowane zmiany w ustawie wprowadzają bardzo rygorystyczne zapisy, które tak naprawdę nie pomogą rybakom, a jeszcze bardziej utrudnią im pracę. Według ministra rolnictwa ustawa ma dopasowywać przepisy do zapisów Unii Europejskiej, które funkcjonują od dawna. Rybacy przekonują jednak, że proponowana nowelizacja idzie dalej niż regulacje unijne – stwierdza analityk.

– Chodzi między innymi o pełną kontrolę łodzi rybackich, 24 godziny na dobę, nawet podczas połowów na morzu. Chodzi także o drobiazgowe rozliczanie wyładunków oraz wyposażenie jednostek w mobilne wagi. Do tego armatorzy musieliby zainstalować na swoich jednostkach monitoring – wskazuje.
MNIEJSZE POŁOWY I WIĘKSZE WYDATKI
To, jak trudna jest sytuacja w rybołówstwie, doskonale widać na przykładzie usteckiego portu. Niegdyś stacjonowało tam 120 jednostek, a dziś jest ich 30, z czego połowa pozostaje nieaktywna. Rybaków ratuje sezon na połów ryb pelagicznych.
Na Bałtyku obowiązują obecnie duże ograniczenia połowowe. Wynika to z drastycznego spadku populacji takich gatunków jak dorsz czy łosoś. Dodatkowym problemem są farmy wiatrowe, które – jak wskazują rybacy – powstały na najlepszych łowiskach.

Rybacy oczekują, że zmiany zostaną ograniczone do niezbędnego minimum wynikającego z prawa unijnego, tak aby nie wykraczały poza standardy Unii Europejskiej.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/Puch








