Zamiast spa czy wyjazdu na Karaiby wolały w Dzień Kobiet lodowatą kąpiel w Bałtyku. Plaża w Ustce zamieniła się w parkiet do tańca, a kąpielisko wypełniło się po brzegi.
Dzień Kobiet zamiast wyjścia do kawiarni czy wykwintnej restauracji można było uczcić w bardzo zimnym Bałtyku. Choć temperatura wody wynosi zaledwie 4 stopnie, dla pań ze słupskiego klubu morsów to idealne warunki do świętowania. Morsy z regionu słupskiego zjechały na plażę w Ustce, aby wspólnie świętować, integrować się i promować aktywny styl życia.
– Są kwiaty, słodycze, a nawet tort i szampan. Dziś nie liczymy kalorii – mówiły kobiety ze słupskiego klubu morsów.– Coś cudownego. Każda kobieta jest wspaniała i wyjątkowa, może się wykąpać w morzu, może pójść do spa albo leżeć na plaży i nic nie robić. Mamy w końcu 18 stopni w słońcu. Dziś robimy to, na co mamy ochotę, ale morsowanie dostarcza dużo pozytywnej energii. Polecam każdemu – zachwalała zimne kąpiele Marta Czternastek z Ustki.
DOWÓD MIŁOŚCI
Niektóre panie zamiast kwiatów zażyczyły sobie od mężów, aby to oni, nie zważając na lodowatą wodę, weszli dziś do wody. Dla pana Grzegorza spełnienie życzenia żony było obowiązkiem:
– Nigdy tego nie robiłem. Dziś nie miałem wyjścia, to mój prezent zamiast kwiatów, choć przyznaję, że wolałbym odstać kilka godzin w kolejce do kwiaciarni niż wchodzić do tej lodowatej wody – dodawał.

OD KILKUNASTU LAT
Na kąpielisku w Ustce świętowało dziś kilkadziesiąt osób. Dla morsów to już kilkunastoletnia tradycja.
– Przyjeżdżam na ustecką plażę, aby zażyć lodowatej kąpieli, od ponad 10 lat. Poza tym pogoda jest bajeczna. Jak można dziś siedzieć w domu przed telewizorem, kiedy mamy takie warunki? No i trzeba korzystać, kiedy woda w morzu jeszcze się nie nagrzała – wskazała Katarzyna Karol z klubu morsów.
Po wspólnej kąpieli odbyły się tańce przy miłosnych szlagierach. Dla wielu morsów dzisiejsza kąpiel była także oficjalnym zakończeniem sezonu na morsowanie.
Łukasz Kosik/puch








