Władze Słupska walczą z plagą dzikich wysypisk śmieci, które coraz częściej pojawiają się nie tylko na obrzeżach miasta, ale również w centrum. Śmieci budowlane, zużyte części samochodowe, a nawet pralki i lodówki, zdaniem oburzonych mieszkańców, wyrastają jak grzyby po deszczu.
– Ścisłe centrum, przy kościele, i taki zaniedbany teren. Byłoby miło spędzić tu trochę czasu, ale nie da się, bo dookoła pełno butelek i śmieci. Między ulicami Długosza a Kaszubską jest park, teren zielony, gdzie można spotkać w zasadzie każdy rodzaj odpadów – od lodówki po zużyte meble – utyskuje mieszkaniec Słupska.

URZĘDNICZKA: „OCZOM NIE WIERZĘ”
Plaga dzikich wysypisk śmieci dotknęła również obrzeża miasta, gdzie na skrajach parków, przy bocznych drogach i w krzakach lądują gruz, opony, a nawet ubrania. Władze miasta przyznają, że pomimo ich starań problem nielegalnych wysypisk nadal występuje.
– Wyrzucanie worków z odpadami komunalnymi z gospodarstwa domowego czy wywożenie lodówek do lasu ciągle ma miejsce. Ja po prostu oczom nie wierzę, bo naprawdę trzeba podjąć duży wysiłek, żeby zapakować lodówkę i wywieźć ją właśnie na ulicę Armii Krajowej, pod drzewo – mówi z oburzeniem Katarzyna Guzewska, szefowa Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Słupsku.

Urzędniczka podkreśla, że każdego miesiąca organizowane są zbiórki zużytych sprzętów AGD, nawet spod drzwi mieszkańców – wystarczy tylko zadzwonić, a ekipa pracowników Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej zajmie się przewiezieniem elektrośmieci do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.
MANDATY, FOTOPUŁAPKI I WYSOKIE KARY
Zaśmiecony teren przy ulicy Armii Krajowej należy do osoby prywatnej, dlatego miasto – zgodnie z procedurą – przeprowadza kontrolę i wydaje właścicielowi gruntu nakaz uprzątnięcia terenu.
– Teren nie należy do samorządu, dlatego po przeprowadzonej kontroli właściciel będzie zobowiązany usunąć śmieci z działki. Jeżeli nie będzie reakcji, wówczas zostanie wystawiony mandat karny – wyjaśnia Monika Rapacewicz, rzecznik Urzędu Miasta w Słupsku.

Właściciele gruntów nie mają ze śmieciami nic wspólnego, ponieważ są one podrzucane przez nieznane im osoby. Sprawą zajęły się już policja i straż miejska, która do tropienia śmieciarzy wykorzystuje również fotopułapki. Zamiast do lasu czy parku, śmieci można za darmo i bez ryzyka mandatu oddać przy ulicy Bałtyckiej 11.
Łukasz Kosik/puch








