W Charnowie nieopodal Ustki doszło do rozległego pożaru lasu. 150 strażaków z całego województwa przy wsparciu helikoptera starało się jak najszybciej zapobiec jego rozprzestrzenieniu. Tak wyglądał scenariusz ćwiczeń służb leśnych i strażaków, którzy przygotowują się do sezonu pożarowego.
– Sezon pożarowy trwa od 15 marca do 15 października. W tym czasie całodobowo pełnimy dyżury, bo im szybsza reakcja służb ratowniczych, tym szybciej pożar jest zlokalizowany, opanowany i ugaszony – wyjaśniła rzecznik Nadleśnictwa Ustka Kamila Gosztyło.
Podziwu dla umiejętności strażaków i skali manewrów nie krył Andrzej Demczak, wicedyrektor Słowińskiego Parku Narodowego, który z bliska przyglądał się działaniom służb ratunkowych.
– Ochrona przeciwpożarowa lasów jest bardzo ważna. Chodzi o to, aby uchronić nasze cenne zasoby przyrodnicze. Takie ćwiczenia pokazują, jak skomplikowane jest to przedsięwzięcie – wskazał Demczak.
KILKADZIESIĄT KILOMETRÓW WĘŻY
Symulowany pożar lasu wymagał między innymi ułożenia magistrali wodnej z węży strażackich o długości kilku kilometrów w linii prostej, aby wodę z rzeki Słupi doprowadzić w różne części lasu.
– To niełatwe zadanie, ale kluczowe dla powodzenia akcji. W symulowanych ćwiczeniach udział biorą zarówno strażacy ochotnicy, jak i zawodowi z całego województwa. Ćwiczymy gaszenie pożaru o dużej powierzchni. Woda przy pomocy pomp i węży strażackich dostarczana jest z oddalonej o kilka kilometrów Wodnicy. To okazja, aby wypracować między służbami ratunkowymi schematy działań, które w realnym zagrożeniu doprowadzą do szybkiego ugaszenia pożaru – zaznaczył kpt. Piotr Basarab z Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku.

GASZENIE Z POWIETRZA
W manewrach uczestniczył również śmigłowiec Lasów Państwowych, który pobierał wodę z rzeki i transportował w rejon działań strażaków. Wszystko było koordynowane przez rozstawione nieopodal centrum dowodzenia.
– Logistyka przedsięwzięcia jest ogromna. Mamy mnóstwo pojazdów, ludzi i magistrali wodnych, a do tego helikopter, który bardzo nam pomaga w gaszeniu pożarów – przekazał Dominik Kozioł, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Pobłociu.
Strażacy przypominają, że ogniska należy robić tylko w wyznaczonych miejscach. W przeciwnym razie można dostać mandat od 500 złotych do nawet kilkunastu tysięcy złotych, a w przypadku strat w drzewostanie lub przyrodzie kara może iść w setki tysięcy złotych. W Polsce każdego roku dochodzi średnio do kilku tysięcy pożarów lasów.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/mk








