Setka zawodników i ponad 80 koni. Barnowo niedaleko Bytowa stało się polską stolicą jeźdźców. Za sprawą finału mistrzostw Baltic Cup do miejscowości zjechało prawie 100 zawodników z całego kraju. Ranga zawodów sprawiła, że nawet kolarski mistrz olimpijski Czesław Lang zamienił rower na siodło.
– Z jazdą na koniu jest podobnie jak z jazdą na rowerze – wielka adrenalina i jeszcze większe wyzwanie. W naszym żargonie mówi się, że jak jeździec jedzie, to musi rzucić serce przez przeszkodę, aby ją pokonać, ponieważ koń wyczuwa energię jeźdźca – podkreśla współorganizator zawodów.
W finale X, jubileuszowej edycji Baltic Cup 2026 wystartowało ponad 80 zawodników, zarówno utytułowanych, jak i młodych, robiących pierwsze kroki w karierze. Wszyscy musieli nie tylko bezbłędnie pokonać tor z przeszkodami, ale także zmieścić się w normie czasowej.

– Mamy w Barnowie ponad 80 koni, startują u nas zawodnicy w wieku od 8 do ponad 50 lat. Rozgrywamy dziś konkurs do normy czasu, która wynosi 65 sekund, a więc trzeba pojechać bardzo dokładnie i w dodatku bez zrzutek – wyjaśnia Henryk Kozłowski, dyrektor cyklu Baltic Cup.
Odbyły się także zawody dla najbardziej doświadczonych jeźdźców, w których liczył się jak najszybszy czas pokonania parkuru.

TRAMPOLINA DO KARIERY JEŹDZIECKIEJ
Mistrzostwa odbyły się na terenie stadniny w Barnowie, która od lat wspiera młode talenty w jeździeckich karierach, zwłaszcza tych zawodników, których nie byłoby stać na profesjonalnego trenera czy zakup konia.
– Nasza stadnina od lat pomaga każdemu, kto ma talent i zapał do uprawiania tej trudnej dyscypliny. Staramy się wspierać dzieci już od najmłodszych lat, organizując kursy edukacyjne, ale także wspieramy tych bardziej doświadczonych, którzy mogą korzystać z naszego doświadczenia – wyjaśnia Dorota Kuraś ze Stajni Barnowo.

ODWAGA I DYSCYPLINA
Zawodnicy rywalizowali w skokach przez przeszkody o wysokości od kilkudziesięciu centymetrów do nawet metra. W rywalizacji udział wzięli zarówno doświadczeni jeźdźcy, jak i początkujący, mający zaledwie kilka lat.
– Dziewczynka, która waży zaledwie 30 kilogramów, prowadzi w galopie zwierzę o wadze ponad pół tony. W takiej chwili widać jak na dłoni tę wyjątkową relację pomiędzy jeźdźcem a koniem. Ufając sobie, wspólnie pokonują przeszkody – zaznacza Emilia Choińska, trenerka z Siemianic.

TĘŻYZNA FIZYCZNA I DOBRA KONDYCJA
Oprócz odwagi i talentu jeźdźca liczy się również skoczność zwierzęcia. Ale nawet najlepszy koń nie poradzi sobie z przeszkodami bez odpowiedniej kondycji i sprawności zawodnika. Dobrze o tym wie utytułowana lekkoatletka Angelika Cichocka, która w Barnowie wystartowała po raz pierwszy w karierze jeździeckiej.
– To, co zostało mi po sporcie wyczynowym, bardzo mi dziś pomaga. Tak jak w lekkoatletyce, trzeba dużo trenować, nie tylko na parkurze konia, ale także jeźdźca na siłowni. Wielu o tym zapomina. Trzeba pracować także ze swoim ciałem i nie wymagać sprawności tylko od zwierzęcia – dodaje.

Rywalizację w Barnowie wygrała Michalina Jutrzenka-Trzebiatowska, drugie miejsce zajęła Julia Solecka.
Stajnia Barnowo należy do Czesława Langa, znanego kolarza i organizatora Tour de Pologne, który zapowiedział kolejne sportowe zmagania 10 października. Oprócz rywalizacji na koniach odbędzie się także amatorski wyścig kolarski.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








