Samolot opóźniony o przeszło dwie godziny przez… niepoważny żart. Pasażer wyproszony z pokładu

(fot. Pixabay)

Funkcjonariusze Straży Granicznej kontrolujący gdańskie lotnisko dwukrotnie w ostatnich dniach interweniowali w sprawie fałszywego alarmu bombowego. Jeden z przypadków zakończył się opóźnionym lotem samolotu rejsowego.

– Samolot rejsowy do Bergamo w środę odleciał z gdańskiego lotniska z przeszło dwugodzinnym opóźnieniem – przekazał w piątek rzecznik prasowy Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku kmdr ppor. SG Andrzej Juźwiak. Dodał, że przyczyną była konieczność przeprowadzenia ponownych kontroli samolotu i bagaży.

ŻART NIE NA MIEJSCU

– W trakcie prowadzenia pasażerów na pokład samolotu jeden z mężczyzn wskazał ręką na idącą przed nim parę, mówiąc, że mają bombę w bagażu – relacjonował Juźwiak.

Po tych słowach interwencję rozpoczęli funkcjonariusze z miejscowej Placówki Straży Granicznej. Po opuszczeniu samolotu przez członków załogi, wyznaczono strefę bezpieczeństwa i przystąpiono do rozładunku bagażu rejestrowanego. Luk bagażowy został opróżniony i sprawdzony, następnie skontrolowano pokład samolotu. Bagaże rejestrowane prześwietlono na stacjonarnym urządzeniu rentgenowskim. Nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów.

NIE PIERWSZA TAKA SYTUACJA

Juźwiak dodaje, że pod koniec maja doszło do podobnej sytuacji. Na gdańskim lotnisku jeden z pasażerów podczas odprawy bagażowo-biletowej twierdził, że w jego walizce jest bomba.

– Obsługa lotniska wezwała Straż Graniczną. Mężczyzna powiedział, że żartował i przeprosił – kontynuował rzecznik Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku. Podkreślił, że bagaż pasażera został sprawdzony i nie było w nim bomby.

Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 zł, a kapitan wycofał go z rejsu do Kopenhagi.

PAP/aKa

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj