Mikołajkowy tramwaj kursował po Gdańsku, by zachęcić do pomagania innym i dbania o zdrowie

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Trembicka)

Profilaktyczne badania, rejestracja potencjalnych dawców szpiku i nauka udzielania pierwszej pomocy – to wszystko czekała na tych, którzy wsiedli do mikołajkowego tramwaju. 6 grudnia już po raz siódmy zorganizowana została akcja „Zrób prezent – podziel się sobą”.

Mikołajkowy tramwaj jeździł po Gdańsku na trasie Strzyża – Siedlce. Nie zabrakło w nim Świętego Mikołaja, który na przystankach dzwoniąc dzwonkiem zachęcał do podróży. Każdy, kto wsiadł do wyjątkowego pojazdu, mógł zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku, poćwiczyć pierwszą pomoc pod czujnym okiem ratowników medycznych, a także profilaktycznie sprawdzić poziom cukru we krwi i ciśnienie tętnicze. Wolontariusze  rozdawali także oświadczenia woli, dotyczące zgody na pobranie organów po śmierci. Pasażerowie mogli liczyć na drobne słodkości.

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Trembicka)

PIERWSZA POMOC

W czasie darmowej podróży na swoje umiejętności w udzielaniu pierwszej pomocy trenowali najmłodsi. – Dobrze mi szło, bo dość dużo wcześniej ćwiczyłem i w domu oglądałam filmiki o tej tematyce. Najbardziej podobało mi się to, że można było poćwiczyć pod okiem ratowników, ale też zmierzyłem sobie poziom cukru. A moja młodsza siostra mogła zobaczyć Mikołaja i dostała słodycze – opowiadał jeden z chłopców.

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Trembicka)

– Chcemy, żeby osoby nas odwiedzające, tak jak Święty Mikołaj dały prezent i podzielili się sobą np. swoim szpikiem. My jako Stowarzyszenie Na Rzecz Ratownictwa „Adiutare” staramy się nauczyć Was udzielania pierwszej pomocy. Dzieci chętnie się zgłaszają, ale dorosłych też nie brakuje.  Cieszymy się, że każda grupa wiekowa jest chętna by nauczyć się, jak ratować ludzkie życie – dodaje jedna z pięciu obecnych na trasie ratowniczek Wiktoria Slamska.

TYLKO PIĘĆ MINUT, A MOŻNA URATOWAĆ

Studenci medycyny badali poziom cukru we krwi i ciśnienie tętnicze. Podczas przejazdu można było również zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku. Jak podkreśla jedna ze studentek Natalia Ostrowska trwa to tylko pięć minut, a można uratować komuś życie.

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Trembicka)

– Pobieramy trzy razy wymaz z policzka. Jedno pobranie trwa około minuty. Następnie wysyłamy próbki do bazy dawców szpiku, po czym zostanie to wprowadzone do systemu i tak naprawdę to tyle. Trzeba później poczekać kilka tygodni na rejestrację. A gdy znajdzie się osoba, która potrzebuje przeszczepu szpiku, to wtedy potencjalny dawca jest o tym informowany i jest wezwany badania które potwierdzą, czy na pewno jest pełna zgodność. W bazie jest bardzo dużo osób, ale tylko kilka procent ostatecznie może pomóc innym. Ale każde jedno uratowane życie jest warte tego zachodu – wyjaśniała ratowniczka.

– Na kolanach właśnie trzymam właśnie glukometr. Jestem tu po to, żeby mierzyć poziom cukru we krwi odwiedzających nas. Jest to takie podstawowe badanie, które można wykonać bardzo szybko w dowolnym momencie. Tak samo, jak pomiar ciśnienia. Skoro mamy okazję, dlaczego by nie sprawdzić, czy nie należy zająć się swoim zdrowiem? – pytała retorycznie druga ratowniczka.

(Fot. Radio Gdańsk/Aleksandra Trembicka)

Akcja zorganizowana została przez: Fundację z Pompą – Pomóż Dzieciom z Białaczką, Fundację imienia Bartka Kruczkowskiego Organiści, Stowarzyszenie Na Rzecz Ratownictwa „Adiutare”, Koło Pediatrii przy Klinice Pediatrii, Hematologii i Onkologii GUMed oraz Gdańskie Autobusy i Tramwaje.

Aleksandra Trembicka/raf

Komentarze


Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj