Antyaborcyjne zgromadzenie przed gdańskim szpitalem rozwiązane ze względów bezpieczeństwa [AKTUALIZACJA]

"Różaniec o zatrzymanie aborcji w szpiatlu na gdańskiej Zaspie" - 18.01.2026 r. (fot. Krzysztof Mystkowski / KFP)

Organizacje pro-life przeciwko aborcji, środowiska lewicowe – w obronie kobiet i lekarzy. Dwie manifestacje odbyły się w niedzielę przed szpitalem św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie. Zgromadzenie zorganizowane przez osoby identyfikujące się ze środowiskiem przeciwników aborcji zostało rozwiązane ze względów bezpieczeństwa. 

AKTUALIZACJA, godz. 16:40

Zgromadzenie antyaborcyjne przed szpitalem świętego Wojciecha na Zaspie było zaplanowane na godziny od 12 do 14, jednak około godziny 13:30 przedstawiciel prezydent Gdańska rozwiązał je.

Decyzja została podjęta w oparciu o przepisy ustawy Prawo o zgromadzeniach, ze względów bezpieczeństwa – napisali urzędnicy gdańskiego magistratu w komunikacie opublikowanym ok. godziny 15.

Zgodnie z ustawą, pisemna decyzja zostanie przekazana organizatorowi w terminie do 72 godzin.

– Miasto Gdańsk podejmuje działania związane z organizacją zgromadzeń publicznych zgodnie z obowiązującym prawem, dbając o bezpieczeństwo wszystkich uczestników oraz osób przebywających w przestrzeni publicznej – dodano w komunikacie.


WCZEŚNIEJ INFORMOWALIŚMY

Kaja Godek, członek zarządu Fundacji Życie i Rodzina, poinformowała, że protesty będą odbywać się co miesiąc.

– Szpital św. Wojciecha nie traktuje dziecka poczętego jak pacjenta. Niektórym podaje się zastrzyk z chlorku potasu w serce. Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury, żeby ścigać osoby, które to zrobiły, a także te, które zażądały takiej procedury. Stąd też żądanie przejrzenia dokumentacji pacjentek – mówi Godek.

– Chcemy nagłośnić tę sprawę, aby organy państwa w końcu zaczęły działać. To jest niestety druga Oleśnica – uważa Konrad Niżnik z Konfederacji Korony Polskiej.

(fot. Radio Gdańsk/Tymon Nieśmiałek)

KONTRMANIFESTACJA ŚRODOWISK LEWICOWYCH

Szymon Kacprzak, członek zarządu partii Razem na Pomorzu, przekazał, że kontrmanifestacje zorganizowano, aby pokazać solidarność z kobietami oraz personelem medycznym.

– Są tam lekarze, którzy podejmują trudne decyzje i ratują życie kobiet wtedy, kiedy jest to potrzebne – mówi Kacprzak. – Jesteśmy tutaj po to, aby pokazać, że nie ma naszej zgody na to, żeby terroryzować lekarzy i kobiety, wymuszając na innych swój światopogląd – dodaje.

– W szpitalu nie jest łamane prawo – podkreśla Marlena Chronowska z partii Razem. – Nie podoba nam się to, w jaki sposób środowiska prawicowe, pod pretekstem pewnej pobożności, próbują narzucić swoją narrację – dodaje.

(fot. Radio Gdańsk/Tymon Nieśmiałek)

„LEKARZE NIE NARUSZAJĄ PRAWA”

Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus, zaznacza, że manifestacje utrudniają funkcjonowanie szpitala.

– Ogranicza to dostęp pacjentów do holu szpitalnego i przeszkadza tym, którzy przebywają na salach. Hałas jest spory i ten dyskomfort jest odczuwalny. Nasz personel zgłasza zastrzeżenia i protestuje przeciwko takim zachowaniom – mówi Kostrzewa. – Na pewno podejmiemy wszelkie możliwe i dopuszczalne prawem działania, żeby zminimalizować takie nieodpowiedzialne zachowania, które wpływają na bezpieczeństwo naszych pacjentów – informuje prezes spółki Copernicus.

– Nasi lekarze nie naruszają prawa i pracują zgodnie z wytycznymi eksperckimi. Jeżeli ktoś ma co do tego zastrzeżenia, to naturalnym trybem jest postępowanie prokuratorskie lub przed sądami. Możemy wówczas wykazać się należytą starannością i dbałością o prawidłowość leczenia chorych – przekonuje Dariusz Kostrzewa.

Tymon Nieśmiałek/aKa

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj