Generatory prądu, opony do samochodów, materiały opatrunkowe, koce, śpiwory, leki i żywność wyjechały w sobotę w konwoju humanitarnym z Gdańska na Ukrainę. Przed wyjazdem wszyscy, którzy wspierali i organizowali pomoc, zebrali się pod Ergo Areną.
Pomoc kolejny raz udało się zorganizować dzięki wpłatom pieniężnym osób prywatnych i firm. Na wschód pojechało dziesięć busów wypakowanych darami. W sobotnie popołudnie konwój wyruszył do Lwowa. Tam dary zostaną przepakowane do tira. Dalej rozwiezie je Aleksandra Kamińska, prezes fundacji Zupa na Monciaku.

Jak przekazała Kamińska, pomoc trafi tym razem do obwodów kijowskiego, sumskiego, donieckiego, charkowskiego i dniepropietrowskiego.
Posłuchaj:
Wielu kierowców, którzy zgłosili się na wyjazd busami, o całej akcji dowiedziało się z mediów społecznościowych. Część usłyszała o konwoju w czasie niedzielnej mszy w Kościele św. Jana w Gdańsku.

– Ja i mój kolega usłyszeliśmy o akcji w kościele. Postanowiliśmy pomóc. Już drugi raz jedziemy w konwoju. Aleksandra Kamińska robi coś niezwykłego. Tacy ludzie są potrzebni, by motywować innych do czynienia dobra. Realna pomoc daje mi satysfakcję – przyznał Michał Urbanowicz z Gdańska.

„KTOŚ MUSI POMAGAĆ”
W konwoju jedzie też Wiktoria Sulima, Ukrainka z Dniepra.
– Do Polski przyjechałam przed wojną. Gdy wybuchła, od razu ruszyłam z pomocą. Najpierw jeździłam indywidualnie, a potem skontaktowałam się z fundacją Zupa na Monciaku. Teraz jeżdżę jako kierowca – przekazała Sulima.

– Ktoś musi pomagać. Ukraińcy mówią, że jest już coraz mniej konwojów z pomocą. Na szczęście Zupa na Monciaku systematycznie tę pomoc organizuje – dodał Paweł Meisner z Gdańska.

„WALCZĄ TEŻ ZA POLAKÓW”
W pomoc włącza się także Marek Kaszewski, prawnik z Trójmiasta.
– Żołnierze na ukraińskim froncie walczą także za nas. Gdy wojna wybuchła, byłem zszokowany, że dzieje się to tak blisko naszej granicy. Naszym obowiązkiem jest wspieranie Ukraińców z potrzeby serca i w naszym własnym interesie – przekazał Kaszewski.

KRYZYS BEZDOMNOŚCI
Beata Pawlik ze Stowarzyszenia Edukatorów i Terapeutów „Zaczarowani” prowadzi w Koleczkowie schronisko dla osób w kryzysie bezdomności. Placówka kolejny raz przygotowała dary dla Ukrainy.

– Mieszkańcy kraju, w którym trwa wojna, od czterech lat są w kryzysie bezdomności. Oni także nie mają domu, dlatego włączyliśmy się do akcji. Tym razem kupiliśmy dwa generatory prądotwórcze. Wcześniej kupowaliśmy żywność – wyjaśniła Pawlik.

„CORAZ TRUDNIEJ ZNALEŹĆ DARCZYŃCÓW”
Jak przekazała Martyna Nagórska, wolontariuszka fundacji Zupa na Monciaku, pomoc trafi między innymi do ludności cywilnej pod Kijowem.
– Chcemy wyposażyć wielką ogrzewalnię, która działa pod Kijowem. Panuje tam wielki mróz. Przekażemy ciepłe koce, czajniki elektryczne, zabawki dla dzieci, napoje energetyczne i żywność. Wyjeżdżamy z pomocą mniej więcej co dwa miesiące. Coraz trudniej znaleźć darczyńców i sponsorów, ale pojawiają się też nowe osoby, które chcą przekazać pomoc – wskazała Nagórska.
Anna Rębas/mk








