Wyrażamy sprzeciw wobec decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – napisał dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku prof. Rafał Wnuk. Jego zdaniem nie służy ona interesowi Ukrainy i dostarcza argumentów propagandzie rosyjskiej, która dąży do pogorszenia stosunków polsko-ukraińskich.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w środę nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Jak mówił, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
MUZEUM REAGUJE
W piątek dyrektor MIIWŚ prof. Rafał Wnuk opublikował na portalu społecznościowym oświadczenie, w którym napisał, że kierowane przez niego muzeum jako instytucja powołana do badania i upamiętniania doświadczeń II wojny światowej z niepokojem przyjęło tę informację.
– Wspieraliśmy i będziemy wspierać Ukrainę w jej walce z rosyjską agresją. Nie mamy cienia wątpliwości, po której stronie w tej wojnie jest prawo międzynarodowe i racje moralne. Te same racje moralne sprawiają, że wyrażamy sprzeciw wobec decyzji prezydenta Zełenskiego – napisał.
W oświadczeniu przypomniał, że UPA było militarnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery – partii politycznej, której radykalnie nacjonalistyczny program oparty był na totalitarnej ideologii faszystowskiej.
„POŚWIĘCENIE NIE MOŻE WYMAZAĆ ZBRODNI”
OUN-B dążyła do zbudowania antydemokratycznego, monopartyjnego państwa ukraińskiego. Podległe jej oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, próbując zrealizować ten cel, wymordowały w ramach „antypolskiej akcji” na Wołyniu, w Galicji i na wschodniej Lubelszczyźnie około 100 tys. bezbronnych cywilów: kobiet, mężczyzn, dzieci i starców.
– Rozumiemy, że to późniejsza krwawa walka tych oddziałów przeciwko Armii Czerwonej i NKWD jest powodem, dla którego członkowie UPA uważani są za bohaterów w Ukrainie. Ich poświęcenie nie może jednak wymazać ani zmarginalizować zbrodni, jakich dokonali na Polakach – podał w oświadczeniu.
W dalszej części napisał, że dziś Ukraińcy heroicznie walczą z rosyjskim najeźdźcą o prawo do życia w demokratycznym, wolnym państwie, w zjednoczonej Europie. Wskazał, że wartości, o które walczyła UPA, są zasadniczo sprzeczne z wartościami, jakie wyznajemy w Europie i które podzielane są także przez obywateli Ukrainy.
ARGUMENTY DLA PROPAGANDY ROSYJSKIEJ
Zdaniem dyrektora MIIWŚ decyzja prezydenta Zełenskiego nie służy interesowi Ukrainy. Dostarcza natomiast argumentów propagandzie rosyjskiej, której celem jest maksymalne pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich. Dodał również, że w interesie naszych krajów leży prowadzenie odpowiedzialnej polityki pamięci, która łączy społeczeństwa wokół idei wolności, demokracji i godności człowieka, a nie wokół postaci i formacji budzących uzasadniony ból oraz sprzeciw.
Prezydent Karol Nawrocki powiedział w piątek, że prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu powinien zostać odebrany Order Orła Białego. Zaproponował, by był to jeden z punktów posiedzenia Kapituły Orderu, która zbierze się 8 czerwca. Zaznaczył, że „gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji”.
Podkreślił też, że w sensie strategicznym wspieranie Ukrainy w jej oporze przeciwko Rosji i przeciwko „bandycie, którym jest Władimir Putin”, jest strategicznym celem Polski, jednak — zaznaczył – „tak nie buduje się relacji między narodami”.
Premier Donald Tusk w piątek uznał decyzję prezydenta Ukrainy o nadaniu ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA” za niepokojącą dla wzajemnych relacji i naruszającą polską wrażliwość historyczną. Ocenił, że ten krok „niepotrzebnie znowu wynosi na dość niepokojący poziom kwestie różnic historycznych”.
PAP/ua








