Z apelem o rozproszenie źródeł energii zwrócili się do przywódców w Polsce i Europie przedstawiciele Greenpeace. Przygotowali raport dotyczący wojennych zniszczeń w Ukrainie. Wyniki analiz przedstawili na Westerplatte w przeddzień rozpoczynającej się w Gdańsku konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy.
Jak mówiła Anna Meres, autorka analiz, przyszłość nie leży w dużych blokach gazowych, ale w łatwej do odbudowania fotowoltaice.
– Potrzebujemy więcej energetyki rozproszonej, więcej magazynów energii, więcej mikrosieci i lokalnych systemów zasilania. Myśląc o warunkach wojennych i patrząc na przykład Ukrainy, widzimy, że energetyka rozproszona jest w stanie zasilić infrastrukturę krytyczną, czyli na przykład szpitale, wodociągi, a także gospodarstwa domowe. Musimy myśleć o naszym systemie energetycznym także pod kątem tego, co się wydarzy, jeżeli tych naszych kilku elektrowni po prostu zostanie zniszczonych – tłumaczyła.

ROZPROSZONE ŹRÓDŁA ENERGII = BEZPIECZEŃSTWO
Marcel Andino Velez, rzecznik organizacji Greenpeace, podkreślał, że doświadczenia wojny na wschodzie pokazują, jak szybko i skutecznie konwencjonalne elektrownie są paraliżowane przez wroga.
– W Polsce trwa teraz proces inwestowania w energetykę gazową, w Gdańsku buduje się terminal FSRU na importowany gaz, wydaje się dziesiątki miliardów złotych na bloki gazowe. Cała ta energetyka może być rozbita w proch przez Rosję w kilkanaście dni, miesięcy i będzie bardzo kosztowna do naprawienia. Przykład Ukrainy zdecydowanie pokazuje, że rozproszone odnawialne źródła energii są tym, co może zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne – podkreślił.

PERSPEKTYWY
Dziś połowa prądu w Polsce produkowana jest przy użyciu węgla, 10 procent – gazu. Jedna trzecia to odnawialne źródła energii – głównie elektrownie wiatrowe i energetyka. Gaz-System zapowiedział już budowę drugiego pływającego terminalu LNG na Zatoce Gdańskiej.
Morskie farmy wiatrowe na Bałtyku będą sukcesywnie uruchamiane w ciągu najbliższych dwóch lat. Prąd z pierwszej polskiej elektrowni jądrowej popłynie za dekadę.
Organizacja apel skierowała do przywódców w Polsce i Europie.
Sebastian Kwiatkowski/aKa








