Modernizacja ulicy Wiczlińskiej w gdyńskim Wiczlinie wzbudza kolejne kontrowersje. Jak twierdzi radny miasta Jakub Ubych, z dokumentów, do których dotarł, wynika, że władze w Gdyni wprowadziły wykonawcę inwestycji w błąd i naraziły go na milionowe straty.
Warto przypomnieć, że przed wakacjami zdecydowano się zamknąć modernizowany odcinek trasy. Takie kroki podjęto z konieczności ukończenia prac jeszcze w tym roku. W innym wypadku miasto utraci dofinansowanie inwestycji. Nie pomogły nawet protesty mieszkańców. Zdaniem radnego Ubycha sytuacja jest skandaliczna.
– Przez cały maj trwały spotkania między miastem Gdynia a wykonawcą. Ustalono na nich, że wykonawca otrzyma trzy miliony za zintensyfikowanie prac, w tym wypadku chodziło o rozszerzenie ich o weekendy i drugie zmiany. Zostało to potwierdzone dwoma pismami, w tym jednym kluczowym na początku czerwca. Po dwóch miesiącach trwania intensywniejszych prac prezydent miasta Gdyni wysłała pismo, w którym widać, zorientowała się że obietnice były niezgodne z umową. Na początku sierpnia powiedziała wykonawcy, że nie wypłaci mu pieniędzy za nawet już wykonane dodatkowe prace. Wygląda na to, że sytuacja skończy się w sądzie, a miasto finalnie zapłaci więcej niż było w planach – mówi radny.
Na ten moment stanowisko władz Gdyni jest nieznane. Urzędnicy przygotowują specjalny komunikat w tej sprawie.
Więcej po godzinie 16:00 w paśmie „Wydarzenia i Muzyka”.
Marcin Lange/kkk








