Lechia Gdańsk zaledwie zremisowała z Piastem Gliwice 1:1, mimo że przez ponad 65 minut grała w przewadze jednego zawodnika. To kolejny przypadek, gdy ekipa z Gdańska nie jest w stanie wykorzystać gry 11 na 10. – To jest nasz problem, bo cały tydzień pracujemy nad grą, gdy przeciwnik ma większą liczbę obrońców, a nie zagraliśmy dobrze – podsumował strzelec gola dla Biało-zielonych, Ivan Żelizko.
Żelizko znowu pokazał talent do uderzeń z dystansu. W tym sezonie zdobywał już tak gole z Legią Warszawa, Pogonią Szczecin i Cracovią na wyjeździe. Łącznie Ukrainiec ma już w lidze 6 trafień, co czyni go drugim strzelcem Lechii za mającym 15 goli Tomasem Bobckiem. W poniedziałek pięknie przyjął piłkę na klatkę piersiową, a chwilę później mocnym strzałem dał Lechii prowadzenie. – Cieszę się, że ten gol pomógł nam wyjść na 1:0, ale nie mam pełnej radości, bo skończyło się remisem, a powinniśmy wygrać ten mecz – przyznał 25-latek.
Po meczu podkreślał też, że murawa nie sprzyjała grze w piłkę. – Bardzo ciężko się grało i powiem szczerze wszystko mnie boli po meczu. Mamy drużynę, która chce grać w piłkę i ma szybkich zawodników, takich jak Bobcek, Mena, Cirković,i mogę powiedzieć, że ta murawa nam nie pomaga – przyznał dziennikarzom po meczu.
SOLIDARNI Z KAPICIEM
Mecz poprzedziła minuta ciszy pamięci tragicznie zmarłego brata Rifeta Kapicia. Kapitana Lechii zabrakło z tego powodu na murawie, ale był obecny na trybunach. – Bardzo ciężki moment dla całej drużyny i dla mnie osobiście, bo wiecie, jakie mam z Rikim relacje – przyznał Ivan Żelizko. – Przez dwa dni było mi bardzo ciężko i mocno to przeżywałem. Mam nadzieję, że Riki do nas wróci i będziemy go wspierać każdego dnia. Mam nadzieję, że ta piłka nożna mu pomoże troszkę od tego odejść – dodał ukraiński pomocnik.








