Prowadzenie pojazdu po drodze publicznej mimo braku wymaganych uprawnień. Takie zarzuty ciążą na komendancie Straży Miejskiej w Malborku i jednocześnie radnym gminy Malbork. Tomasz Farysej miał dopuścić się takiego wykroczenia siedmiokrotnie między 3 a 10 lutego 2025 roku.
Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Malborku. Podczas rozprawy obwiniony nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
– Prosiłbym o odroczenie rozprawy, ponieważ chciałbym się zapoznać z materiałem dowodowym w postaci płyt z nagraniami – powiedział Tomasz Farysej.
Sąd nie zgodził się na takie rozwiązanie. Podczas czwartkowej rozprawy przesłuchał sześciu świadków, w tym urzędników i strażników miejskich (podwładnych Faryseja) mających dostęp do miejskiego monitoringu rejestrującego to, co dzieje się na dziedzińcu malborskiego magistratu. Nagrania te (nadzorowane zresztą przez SM w Malborku) to główny dowód w sprawie.
Z ustaleń funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Tczewie wynika, że Tomasz Farysej przyjeżdżał do pracy własnym samochodem w czasie, gdy nie posiadał uprawnień. Oko kamery rejestrowało jego pojazd wjeżdżający na teren urzędu miasta. Świadkowie nie byli jednak w stanie stwierdzić, czy za kółkiem siedział obwiniony.
– Sporo czasu minęło i trudno mi to teraz jednoznacznie określić. Do pracy przyjeżdżał samochodem, czasem rowerem albo pieszo. Nie pamiętam jak było w lutym. Jeżeli ktoś wjeżdża na teren zaplecza i widzę, że szlaban się podnosi, to znaczy, że ten ktoś musi posiadać pilota – mówił jeden ze świadków.
– Podejrzewam, że jeździł – dodawał kolejny świadek. – Wszystkie osoby funkcyjne pracujące w urzędzie miasta mają własne piloty. My w ogóle tego nie kontrolujemy.
Za prowadzenie pojazdu bez uprawnień może grozić od 1,5 do 30 tysięcy złotych grzywny. W przypadku zasądzonej winy sąd obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia pojazdów od sześciu miesięcy do 3 lat. Termin kolejnej rozprawy to 2 lipca.
Mateusz Czerwiński/kp








