W sezonie zasadniczym Sopocianie wygrali z Dzikami w Warszawie, ale pod koniec stycznia u siebie zagrali najgorszy mecz w sezonie, ulegając różnicą 40 pkt, 64:104. Tamten koszmar pewnie kilka razy przyśnił się koszykarzom Trefla, ale play off to początek nowego rozdania i gra zaczęła się od nowa.
Pierwsza kwarta niezwykle zacięta. Dziki potwierdzały ofensywne walory – Edge i Chaves ponadprzeciętne walory strzeleckie. Jednak tym, który dał gościom pierwsze prowadzenie, był związanym w przeszłości z Trójmiastem Grzegorz Kamiński. Na jego „trójkę” zdołał odpowiedzieć Shefield i dzięki temu pierwsza kwarta zakończyła się remisem 23:23. W 3. minucie na parkiecie pojawił się Jakub Schenk, który od turnieju finałowego Pucharu Polski leczył kontuzję, wciąż poza grą pozostaje Mikołaj Witliński, co sprawiło, że Szymona Zapałę w walce pod koszem musiał wspierać Goins.
WYRÓWNANA WALKA DO PRZERWY
W drugiej kwarcie bitwa trwała i żadnej z drużyn nie udało się zdominować przeciwnika. Po akcji 2+1, a następnie „trójce” Chaveza goście wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Z 34 punktów Dzików 16 było w tym momencie autorstwa lidera zespołu gości. Najwyższe prowadzenie gości w pierwszej połowie meczu w Hali 100-lecia sięgało 7 pkt, ale jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyrównać.

Zamiast skończyć szybki atak punktami, Addae-Wusu zgubił piłkę. Ostatecznie do szatni oba zespoły udały się przy niekorzystnym dla Sopocian wyniku 43:49, a wynik „ostemplował” rzutem z dystansu Edge, który zakończył pierwszą część z dorobkiem 15 pkt. Na postawę zespołu nie miała wpływu słabsza dyspozycja najlepszego strzelca – Landriusa Hortona. Korzystny wynik to konsekwencja bardzo dobrej skuteczności z dystansu. Dziki trafiły 9/16 rzutów zza łuku.
GOŚCIE ODJECHALI W TRZECIEJ KWARCIE
W trzeciej kwarcie Sopocianom wciąż brakowało argumentów, które pozwoliłyby przejąć inicjatywę i odrobić straty. Przewaga Dzików nie była wysoka, ale stabilna, na poziomie 5-8 punktów. Dwucyfrowy poziom rywale osiągnęli pod koniec trzeciej kwarty, w czym znaczące udziały miał znakomicie usposobiony Grzegorz Kamiński. Pod koniec kwarty gospodarzom zaczęło brakować sił. Wyniku próbowali pilnować Suurorg i Kacinas. Po trzeciej kwarcie strata wynosiła jednak już 11 pkt i przesłanek do nadziei było coraz mniej.
Czwartą kwartę „trójką” otworzył Chavez i było już 65:79. Kiedy po chwili Amerykanin wykorzystał trzy rzuty wolne, było po meczu. Punkty zdobywane przez Addae-Wusu były konsekwencją nonszalancji pewnych zwycięstwa gości. Energa Trefl przegrał z Dzikami 92:107 i inicjatywa w play off do trzech zwycięstw jest zdecydowanie po stronie gości. Kolejny mecz w Hali 100-lecia w sobotę.
Ekstraklasa koszykarzy – Trefl – Dziki 92:107
Pierwszy mecz ćwierćfinałowy: Energa Trefl Sopot – Dziki Warszawa 92:107 (23:23, 20:26, 22:27, 27:31).
Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 1-0 dla Dzików. Drugie spotkanie odbędzie się w sobotę o 20.15 także w Sopocie.
Punkty:
Energa Trefl Sopot: Dylan Addae-Wusu 19, Grant Sherfield 16, Kasper Suurorg 14, Mindaugas Kacinas 11, Paul Scruggs 10, Kenneth Goins 9, Jakub Schenk 9, Szymon Zapała 4, Szymon Kiejzik 0, Szymon Nowicki 0.
Dziki Warszawa: Darnell Edge 23, Tahlik Chavez 22, Grzegorz Kamiński 21, Rivaldo Soares 12, Bennett Vander Plas 10, Łukasz Frąckiewicz 6, Ody Oguama 5, Landrius Horton 4, Krzysztof Kempa 4, Michał Aleksandrowicz 0, Grzegorz Grochowski 0.
Koszykarze Dzików trafili w czwartek 17 z 30 oddanych rzutów za trzy punkty.
Włodzimierz Machnikowski/puch








