Najpierw pojawiły się pytania mieszkańców, potem emocje, a dopiero na końcu oficjalne wyjaśnienia. W centrum Malborka powstał ośrodek dla osób w kryzysie bezdomności. Mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo i alarmują, że placówka ruszyła bez wcześniejszych konsultacji. W tle są także niejasności natury formalnej, bo Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynne miało uruchomić placówkę bez przewidzianych prawem zezwoleń.
Ośrodek dla osób w kryzysie bezdomności powstał przy ulicy Targowej 17 w dawnym budynku Telekomunikacji. To ścisłe centrum Malborka i to – zarówno zdaniem mieszkańców budowanego kilka lat temu osiedla „Sady” i działkowców z pobliskich ogrodów działkowych, a także większości miejskich radnych – jest nietrafionym pomysłem. Niebezpieczeństwo, utrata spokojnego miejsca do życia, odstraszanie turystów – to najczęściej podnoszona argumentacja.
– Obawiamy się, że mogą nas nagabywać, okradać, zaczepiać. Po jednej stronie jest Szkoła Podstawowa nr 1, po drugiej Zespół Szkół Katolickich. Chodzi tędy młodzież i dzieci. Boimy się – przyznaje w rozmowie z Radiem Gdańsk jedna z mieszkanek pobliskiego osiedla.
– Szczególnie zimą w tej okolicy jest ciemno. To samo centrum miasta, więc można by wynieść ośrodek na obrzeża – uważa kolejna mieszkanka.
– Niejednokrotnie widziałem, jak ktoś kupował alkohol w pobliskim sklepie, a potem wracał do tego budynku, więc to nie jest ośrodek do walki z uzależnieniami – dodaje kolejny mężczyzna.

„CZY CHCEMY STAĆ SIĘ MIASTEM PIJAKÓW?”
Placówkę prowadzi Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynne w Gdyni, które kupiło obiekt przy Targowej. Z perspektywy zarządu wszystko jest w porządku, a mieszkańcy nie mają się czego obawiać.
– Problem jest ewentualnie z osobami, które są poza systemem pomocy społecznej – twierdzi prezes stowarzyszenia Bogdan Palmowski. – U nas głównie znajdują się osoby starsze i z orzeczeniami o niepełnosprawności, które najczęściej nie mogą podjąć pracy. Te osoby raczej nie stwarzają problemów – dodaje.
Przeczą temu mocne słowa wypowiedziane podczas sesji rady miasta przez Ewę Karamon. Radna na co dzień jest dyrektorem ds. medycznych Powiatowego Centrum Zdrowia w Malborku.
– Czy chcemy się stać miastem pijaków, żebraków, narkomanów i rozbojów? – pytała radna Ewa Karamon. – Już w tym momencie te osoby trafiają do szpitala. Są brudne i pod wpływem alkoholu. Karetki pogotowia są tam już prawie codziennie. Nie zdziwcie się, że karetka nie dojedzie na czas, bo będzie zajęta zarzyganym pijakiem – wskazywała.
STATYSTYKI
Ze statystyk Komendy Powiatowej Policji w Malborku wynika, że od początku maja 2026 roku mundurowi byli wzywani do obiektu przy ulicy Targowej 17 jeden raz. Była to interwencja zdrowotna w asyście pogotowia.
– Czy takie miejsce w centrum miasta jest potrzebne? W pobliżu są sklepy, gdzie można kupować alkohol. Z perspektywy terapeutycznej jest to raczej średni pomysł – uważa radny Paweł Dziwosz. – To stowarzyszenie informowało, że tego typu placówkę planuje otworzyć w Malborku. Wszyscy o tym wiedzieli oprócz radnych i mieszkańców. Dziwi nas to i ciekawi – zaznacza.

KOMPLEKSOWE WSPARCIE
Dokładnie wiosną ubiegłego roku władze miasta i powiatu zostały poinformowane o zamierzeniach Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego. Dowodem ma być pismo, które zarząd organizacji otrzymał z Urzędu Miasta Malborka. Część treści pisma brzmi następująco: „Kompleksowe wsparcie osób znajdujących się w kryzysie bezdomności, wymagających stałej opieki lub przeżywających trudne sytuacje życiowe jest niezwykle ważne i zasługuje na szczególne wsparcie ze strony samorządu”.
Jednak sprawa – jak się okazuje – nie zyskała rozgłosu publicznego. Jako pierwszy w mediach społecznościowych informował o tym radny Tomasz Klonowski.
– Tydzień temu burmistrzowie zaprzeczali. Twierdzili, że dowiedzieli się o wszystkim ode mnie. Dziś już wiemy, że było inaczej – mówi Klonowski. – Podczas spotkania z prezesem byłem zapewniany, że te osoby nie spożywają alkoholu. Od tego czasu dotarło do mnie sporo informacji zaprzeczających temu. Ośrodek nie ma podpisanej żadnej umowy z żadną gminą z powiatu malborskiego. Natomiast pensjonariusze ośrodka to osoby spoza powiatu, m.in. z całego Pomorza, a nawet ze Śląska – dodaje radny.
WIĘCEJ EMPATII?
Władze miasta przyznają, że obawy mieszkańców są uzasadnione, ale „trzeba kierować się większą empatią”.
– To trochę hipokryzja, żeby wiedzieć, współczuć, ale nie chcieć pomóc. Musimy zgodnie z potrzebami otworzyć się na takie działania – uważa wiceburmistrz Malborka Jan Tadeusz Wilk. – Jednak bezwzględnie władze stowarzyszenia dopuściły się złamania elementarnego prawa. Żeby rozpocząć taką działalność, trzeba mieć dopuszczenie przez instancję typu: wojewoda pomorski, sanepid, straż pożarna. Tego nie mieli, więc domagamy się wyjaśnień. Skierowaliśmy informację do wspomnianych instytucji – dodaje wiceburmistrz.

STOSOWNE PISMO
Obiekt został zakupiony, ale organizacja rozpoczęła działalność bez złożenia do starosty wymaganego prawem wniosku o zmianę sposobu użytkowania. Teraz ChSD nadrabia zaległości i wystąpiło do zarządcy powiatu ze stosownym pismem.
– Działaliśmy pod presją czasu, ale nie w tajemnicy – zapewnia prezes Palmowski. – Przenieśliśmy tutaj około 40-50 osób ze Sztutowa. Tam placówkę musieliśmy zamknąć, bo właściciel znalazł kupca i sprzedaje budynek – wskazuje.
W sumie ośrodek przy Targowej 17 zamierza otoczyć opieką do 80 osób. Docelowo ma to być schronisko z usługami opiekuńczymi, co- jak podkreślają władze stowarzyszenia – nie wymaga żadnych zezwoleń.
Przedstawiciele Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego zamierzają przekonać do siebie mieszkańców i tonować nastroje. W piątek o godzinie 11:00 przy Targowej 17 odbędzie się spotkanie, na które oprócz mieszkańców zaproszeni są także radni, władze miasta i powiatu oraz policja.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Mateusz Czerwiński/mk








