Po 25 latach szczypiorniści PGE Wybrzeża wrócili na podium mistrzostw Polski. Po zwycięstwie nad Ostrovią 33:24 zakończyli rywalizację w mały finale play-off wynikiem 2:0. Drużynę do zwycięstwa poprowadził żegnający się z Gdańskiem Maciej Papina, który zdobył najwięcej, bo 7 bramek.
Znaczące udziały w sukcesie mieli także obaj bramkarze: Maciej Zembrzycki i Kornel Poźniak oraz wszyscy pozostali.
ZNAKOMITE OTWARCIE
Niesieni entuzjazmem ponad 7 tys. kibiców szczypiorniści PGE Wybrzeża znakomicie otworzyli mecz. Po dwóch bramkach Czaplińskiego oraz rzutach Gębali i Michałowicza prowadzili 4:1. Goście wysłali jednak dosyć wyraźny sygnał, że nie zamierzają oddawać pola bez walki, gdy Ligarzewski obronił rzut karny wykonywany przez Czaplińskiego. Po chwili w nietypowej dla siebie roli egzekutora wystąpił Mateusz Zembrzycki. Gdański bramkarz przerzucił całe boisko i zdobył bramkę na 6:2. Najwyższe pięciobramkowe prowadzenie PGE Wybrzeże osiągnęło na półmetku pierwszej części. Po kontrach Czaplińskiego i Michałowicza było 9:4.

Chwilę później Ligarzewski obronił rzut Gębali z koła oraz karnego Michałowicza i było już tylko 9:7. Końcówka dla Wybrzeża, co pozwoliło odbudować przewagę na poziomie czterech bramek. Po pierwszej połowie 16:12 dla PGE Wybrzeża.
NIE PRZESZKODZIŁ KIEPSKI POCZĄTEK DRUGIEJ POŁOWY
Drugą połowę Gdańszczanie zaczęli niezbyt fortunnie. Mimo iż przez chwilę grali nawet w podwójnej przewadze, stracili trzy bramki i było już tylko 16:15.. Na dodatek dwie karne minuty otrzymał Gębala.

Dwie bramki Papiny i świetna obrona Poźniaka pozwoliły odzyskać inicjatywę – było 18:15. Potem przypomniał o sobie Czapliński, który zdobył bramkę z gry i z karnego, i było już 20:15. Cztery skuteczne obrony z rzędu zaprezentował Zembrzycki i po bramkach Tomczaka i Papiny było już +7.
GOŚCIE PODERWALI SIĘ DO WALKI, ALE GDAŃSZCZANIE PILNOWALI WYNIKU
Ostrovia, znajdując się na przepaścią, poderwała się do walki. Trzy bramki z rzędu sprawiły, ze goście przegrywali już tylko 18:22.
Wyniku pilnował po naszej stronie żegnający się z Gdańskiem Maciek Papina. Zembrzycki temperował gości w ataku i na 12 minut przed końcem było +6 dla Wybrzeża. Jednak po czterech kolejnych już tylko +3. Skończyło się pogromem gości 33:24, a MVP spotkania uznano gdańskiego bramkarza Mateusza Zembrzyckiego.
Po meczu pożegnano Macieja Papinę, którego dalsze losy pozostają nieznane, a także Damiana Domagałę, który zagra w lidze słowackiej, oraz Michała Pereta, który będzie kontynuował karierę w pierwszoligowym Jezioraku Iława.
Włodzimierz Machnikowski/ua








