Strażacy opanowali pożar fabryki aerozoli w Charnowie w gminie Ustka. W tej chwili na miejscu pracuje 20 zastępów ratowników.
Pożar został już zlokalizowany, trwa dogaszanie oraz przeszukiwanie pogorzeliska.
DZIAŁANIA POTRWAJĄ KILKA GODZIN
– Najgorsze za nami. Działania potrwają jeszcze co najmniej kilka godzin, sytuacja wyjaśni się po porannej odprawie. Około godz. 9:00 będziemy wiedzieli, czy potrzebujemy kolejnych sił i środków – wyjaśnia kapitan Piotr Basarab z PSP w Słupsku.
Pytany o to, jak wygląda zakład w środku, Basarab wyjaśnił, że „ratownicy w częściach magazynowych i w częściach produkcyjnych poruszają się pomiędzy rozerwanymi opakowaniami ciśnieniowymi, które wybuchały przez kilka godzin w trakcie działań”.
Przekazał też, że ci mieszkańcy, którzy znajdowali się w strefie zagrożenia i zostali wcześniej ewakuowani, niedługo będą mogli wrócić do mieszkań. – Jest bezpiecznie (…), nie będziemy utrudniali życia mieszkańcom, niech wrócą do gospodarstw domowych. Ta decyzja jeszcze nie nastąpiła, ale ogłosimy ją wkrótce, wspólnie z policją – powiedział.
ZNISZCZONYCH 50 PROC. ZABUDOWAŃ
Mówiąc o skali zniszczeń, Basarab przekazał, że „spłonęło około 6 tysięcy metrów kwadratowych hali”. – To jest to ciąg technologiczny, hala ma kształt podkowy, przylegają do niej różne budynki mniejsze, są budynki sąsiednie. Zniszczenia są dosyć potężne. Myślę, że ponad 50 proc. zakładu, jeżeli chodzi o zabudowania zostało zniszczone. Oprócz tego infrastruktura ruchoma magazynowana na zewnątrz obiektów – powiedział.
Pożar wybuchł w niedzielę wczesnym popołudniem. W akcji udział brało 60 zastępów strażackich i 200 ratowników. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pojawienia się ognia. Wyjaśni to szczegółowa ekspertyza, która będzie możliwa po zabezpieczeniu pogorzeliska. Strażacy przypuszczają, iż „wybuchł on w części otwartej, czyli nie w samych halach, ale to jest tylko przypuszczenie”. – O przyczynach nie możemy na tę chwilę jeszcze mówić – zaznaczył kapitan Basarab. Dodał też, że nie ma „informacji, aby jakakolwiek osoba cywilna lub ratownik ucierpiał podczas działań”.
W trakcie akcji ewakuowano 20 okolicznych mieszkańców, ze względu na ryzyko wybuchu zbiorników z gazem.
Łukasz Kosik/IAR/PAP/ua








