W niedzielę tuż przed godziną 13:00 w Charnowie w gminie Ustka na terenie fabryki aerozoli wybuchł pożar. Na niebie widać czarny słup dymu. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało alert dla okolicznych mieszkańców aby nie zbliżali się do miejsca akcji gaśniczej i zabezpieczyli okna przed toksycznym dymem.
AKTUALIZACJA, GODZ. 20:50
Jak przekazała Państwowa Straż Pożarna, pożar został zlokalizowany. Dalsze działania strażaków związane z dogaszaniem potrwają jeszcze przez najbliższe kilka godzin.
AKTUALIZACJA, GODZ. 20:20
Zastępca pomorskiego komendanta wojewódzkiego PSP st. bryg. Tomasz Banach podkreślił, że nie ma ryzyka rozprzestrzeniania się ognia, a pożar jest ograniczony do terenu zakładu i w takiej powierzchni zostanie. – Nie przewidujemy zwiększenia strefy do ewakuacji – dodał.
Pożarem jest objęty obszar ok. 3 tys. metrów kw. W najbardziej niebezpieczne miejsca wjeżdża robot gaśniczy, by nie narażać życia i zdrowia strażaków. Część ratowników dowiedziała się o pożarze na zawodach i przyjechała stamtąd na akcję gaśniczą.
W akcję zaangażowana też jest policja. – Pomagaliśmy tutaj w wyznaczaniu strefy bezpiecznej, w ewakuacji mieszkańców, natomiast naszym dalszym etapem działań będą już czynności procesowe, które zostaną przeprowadzone po zakończeniu czynności gaśniczych przez Państwową Straż Pożarną – dodaje insp. Karol Ziemiańczyk zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Słupsku.
W wyniku akcji gaśniczej i zagrożenia toksycznym dymem ewakuowano 20 mieszkańców i 8 pracowników firmy. Akcja gaszenia potrwa do jutra.
AKTUALIZACJA, GODZ. 19:00
Dwustu strażaków od południa walczy z pożarem zakładu produkcji aerozoli w Charnowie. Niestety, pomimo starań, zniszczeniu uległa znaczna część zakładu. Ratownicy w dalszym ciągu strumieniem wody schładzają zbiorniki z łatwopalnym gazem, które stanowią największe zagrożenie.
– Próbujemy zlokalizować pożar. Mam nadzieję, że to jak najszybciej nam się to uda. Nikomu nic się nie stało, nie mamy osób poszkodowanych. Naszym priorytetem jest teraz ugaszenie i jak najmniejsze straty pożarowe. Dym, który się wydobywa, jest monitorowany zdalną detekcją grupy specjalistycznej, grupy chemicznej – tłumaczy str. bryg. Tomasz Banach, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku.
– Będziemy starali się zminimalizować zadymienie, żeby było jak najmniejsze. Trwa również schładzanie zbiorników z gazem płynnym LPG. Jest dla nas bardzo istotne, żeby nie nastąpił wybuch. Na ten moment zbiorniki nie wskazują na to, żeby było jakieś duże zagrożenie – podkreśla.
– Posiłkujemy się bezzałogowymi stacjami powietrznymi. One mają za zadanie przede wszystkim kontrolę strefy zagrożenia – dodaje bryg. Krzysztof Trocki z PSP w Słupsku.
Akcja gaśnicza potrwa do poniedziałku. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru, w wyniku którego pracę straciło ponad 200 osób.

WCZEŚNIEJ PISALIŚMY:
W obawie przed wybuchem i toksycznymi oparami w promieniu 250 metrów ewakuowano wszystkich mieszkańców, część dróg jest zamknięta.
Na miejsce zadysponowano strażaków. Obecnie pracuje tam ponad 60 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru. Akcję gaśniczą utrudnia wysoka temperatura. Działania prowadzą również specjalistyczne siły, w tym grupa chemiczna oraz zabezpieczenie medyczne, a także zespół dronowy, który monitoruje rozwój pożaru z powietrza.
Zobacz relację naszego reportera:
Na teren fabryki skierowano też kontener ODO, który zapewnia strażakom sprzęt ochrony dróg oddechowych, a także specjalistyczną grupę chemiczną z Gdyni wraz z robotem gaśniczym, który umożliwia prowadzenie działań w strefie szczególnie niebezpiecznej bez narażania ratowników.
(vid. D.Matyjaszek)
Na obecną chwilę nie wiadomo, czy ktoś ucierpiał. Według relacji świadków ogień objął już dach budynku, a z nieba spadają elementy poszycia dachowego, dlatego istnieje obawa, że pożar może się rozprzestrzenić także na okoliczne budynki.
Kpt. Piotr Basarab z Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku apeluje do mieszkańców o ostrożność, zamknięcie okien i niezbliżanie się w pobliże działań strażaków. Wójt gminy wiejskiej Ustka Rafał Konon prosi także o ograniczenie wychodzenia na zewnątrz do niezbędnego minimum.
(vid. W.Paukszto)
RYZYKO WYBUCHÓW
Sytuacja jest rozwojowa. Strażacy prowadzą nie tylko działania gaśnicze, ale też rozpoznanie zagrożenia.
– Ze względu na rodzaj produkcji prowadzonej w zakładzie oraz znajdujące się tam materiały, istnieje potencjalne zagrożenie wystąpienia zdarzeń o charakterze wybuchowym. Strażacy prowadzą działania mające na celu ograniczenie zagrożenia i zabezpieczenie miejsca zdarzenia – tłumaczył w rozmowie z PAP rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej mł. asp. Dawid Westrych.
Duża liczba jednostek strażackich spowodowała że w hydrantach zaczęło brakować wody, którą obecnie ratownicy czerpią z rzeki Słupi.
Łukasz Kosik/PAP/aKa/am








