Mieszkańcy gminy Brusy wzięli udział w ścinaniu kani. To kaszubski obrzęd ludowy. Nie chodzi o grzyby, ale o ptaka, którego obwinia się na Kaszubach o całe zło z roku ubiegłego.
Ścinanie kani to w Czyczkowach nieopodal Brus co najmniej 50-letnia tradycja.
– Kierownik Wiejskiego Domu Kultury w Czyczkowach Wanda Kirzewska prowadziła noce świętojańskie, obrzędy czy śpiewy. To teatr wznowił kaszubskie ścinanie kani. My tę tradycję podtrzymujemy – wskazała Danuta Miszczyk, reżyserka inscenizacji.

W obrzędzie wziął udział Zespół Pieśni i Tańca „Krëbane” i Teatr Obrzędu Ludowego „Zaboracy”. Jak przyznała jedna z aktorek Julia Osowska, ścinanie kani to przede wszystkim świetna zabawa.
– Panuje wspaniała atmosfera. Wszyscy mają wianki i są ubrani na biało. Ten dzień jest wyjątkowy – zaznaczyła Osowska.

Tym razem kania w gminie Brusy była winna między innymi za to, że nie jest remontowana droga wojewódzka przez wieś, lokalna drużyna piłkarska nie uzyskała awansu, a przez Brusy nie jeździły pociągi pasażerskie.
Maria Sowisło/mk








