Konwój zorganizowany przez Fundację Zupa na Monciaku to tym razem 10 busów ze sprzętem dla żołnierzy. Akumulatory, agregaty, Starlinki, a także pomoc medyczna i żywność – informuje Aleksandra Kamińska, szefowa fundacji Zupa na Monciaku. Pomoc z Gdańska dotrze do obwodów: donieckiego, zaporoskiego, charkowskiego i dniepropietrowskiego.
– Wieziemy detektory dronów ostrzegające żołnierzy i medyków przed nadlatującym zagrożeniem, laptopy dla pododdziału obrony przeciwlotniczej chroniącego niebo nad Kijowem, kilkadziesiąt akumulatorów zasilania awaryjnego dla brygad piechoty morskiej, Starlinki zapewniające łączność, agregaty prądotwórcze oraz urządzenia rozruchowe – wylicza Aleksandra Kamińska.

– Transport obejmuje również wyposażenie wykorzystywane w pojazdach pracujących w rejonach działań wojennych, w tym podczas ewakuacji rannych. Wieziemy także śpiwory, karimaty, latarki czołowe, napoje energetyczne i izotoniczne oraz mnóstwo innego wyposażenia niezbędnego do codziennego funkcjonowania żołnierzy – dodaje.

Znaczną część transportu stanowi pomoc medyczna. Wśród przewożonego sprzętu znajduje się m.in. kilkadziesiąt ciśnieniomierzy i termometrów na podczerwień, elektrokardiograf i otoskop dla punktu stabilizacji medycznej, organizery medyczne, opatrunki, leki, płyny infuzyjne oraz środki higieniczne, a także kilkanaście łóżek szpitalnych przeznaczonych dla batalionu medycznego w obwodzie donieckim.
Z organizatorami konwoju, wolontariuszami i konsul generalną Ukrainy w Gdańsku rozmawiała Anna Rębas:
– Do szpitala, w którym leczeni są ranni żołnierze, dostarczymy pościel dla oddziału reanimacji, leki, kilkadziesiąt koców i poduszek, kilkadziesiąt nowych kul ortopedycznych oraz nowe wózki inwalidzkie dla oddziału rehabilitacji. Dla punktów stabilizacji rannych przygotowaliśmy łóżka polowe, koce, leki, strzykawki, zupy w kubeczkach oraz czekoladę. Wieziemy również odzież, pościel, kołdry, poduszki, ręczniki, kosmetyki, żywność dla dzieci oraz inne artykuły pierwszej potrzeby przeznaczone dla osób ewakuowanych z terenów przyfrontowych – dodaje współorganizatorka akcji.

Nie zabraknie także pomocy dla zwierząt. Wolontariusze zabierają kilka ton karmy dla psów i kotów oraz transportery i smycze wykorzystywane podczas ewakuacji zwierząt z terenów objętych działaniami wojennymi.

– Pomoc dostarczamy osobiście, bezpośrednio do rąk. Mamy pewność, że trafi tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Tym razem dotrzemy do odbiorców w obwodach: charkowskim, donieckim, dniepropietrowskim, odeskim i zaporoskim. Ważne jest dla nas także osobiste spotkanie z żołnierzami, medykami i ludźmi dotkniętymi wojną. Każdy nasz konwój to nie tylko dostawa potrzebnego wyposażenia, ale także przekazanie wyrazów solidarności, wsparcia i pamięci o tych, którzy od ponad czterech lat żyją w cieniu konfliktu. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, wolontariuszom i partnerom, którzy przyczynili się do tego, że ten transport mógł wyruszyć – podkreśla szefowa fundacji.

Transport na Ukrainę osobiście, choć półoficjalnie, pożegnała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
– Nasze życie składa się z takich małych, codziennych czynów. Ja staram się zawsze wspierać takie inicjatywy, bo one, obok tych dużych konferencji i spotkań, są równie ważne – stwierdziła Aleksandra Dulkiewicz. – Jestem dumna z Oli i z tego, co robi. Jestem dumna z wolontariuszy i kierowców, którzy w tym upale pojadą w konwoju. Podczas ostatniej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy mogłam wspomnieć o tym, co robi Aleksandra Kamińska. I zrobiłam to z dumą i radością – dodała prezydent Gdańska.
Posłuchaj rozmowy Anny Rębas z Aleksandrą Dulkiewicz:
Anna Rębas/puch








