W ostatnim czasie otrzymujemy dziennie nawet po kilkadziesiąt błędnych zgłoszeń o chorych ptakach – informują strażnicy miejscy z Gdyni. Chodzi o tak zwane podloty, czyli ptaki, które o tej porze roku są na etapie przejścia z pisklaka w dorosłego osobnika.
Jak wskazują funkcjonariusze, podloty jeszcze nie nauczyły się latać, wciąż są karmione przez swoich rodziców i pod ich opieką. Jak odróżnić podlota od pisklaka, który wypadł z gniazda?
– Podlot jest już opierzony. Pisklę, które nie radzi sobie, jest gołe lub ma delikatny puszek. W tym przypadku można dzwonić do straży miejskiej. My oczywiście przyjedziemy, udzielimy mu pierwszej pomocy, zabierzemy go do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Ostoja. Tam zostanie odchowany i wypuszczony na wolność – wyjaśnia Leonard Wawrzyniak z gdyńskiego wydziału straży miejskiej i zarządzania kryzysowego.
– Jeśli ptak jest opierzony i zdrowy, nie ma sensu dzwonić. Wyjątek stanowią sytuacje, gdy zauważymy krwawienie lub ptak zachowuje się nienaturalnie, wygląda na chorego. Wtedy możemy dzwonić – tłumaczy.
Podloty są bardziej ufne wobec ludzi, co niektórzy odbierają jako objaw choroby. Przypadki naprawdę potrzebujących pomocy zwierząt można zgłaszać, dzwoniąc pod numer 986.
Marcin Lange/ua








