To nie miało prawa się udać i się nie udało. Sześciu młodzieżowców w podstawowym składzie, kolejni na ławce rezerwowych – tak Lechia przystąpiła do meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Szans nie miała, przegrała 0:3.
Każdy poważniejszy zespół z Pogonią spokojnie by powalczył. Widać to było w momentach, w których lewą stroną urywał się Igor Bambecki. W zeszłym sezonie był głęboko schowanym do szafy rezerwowym Lechii, a w tym meczu trzy razy tak dogrywał piłkę z lewego skrzydła, że w polu karnym robiło się bardzo gorąco. Nie było jednak puenty, nawet strzału na bramkę Mikołaja Glacela.
Okazje jednak były i to jest jakiś pozytyw, ale zdecydowanie więcej mieli ich goście. Nic w tym dziwnego, skoro grali z drużyną w większości złożoną z juniorów i absolutnych debiutantów. Ekipa Tomasza Kafarskiego atakowała ze spokojem, ale właściwie każda akcja oskrzydlająca miała potencjał na to, by stać się akcją bramkową.
LECHIA ZOSTAŁA ZGASZONA
Dwa razy Lechię uratował przed przerwą Szymon Weirauch – raz po fatalnej stracie Tomasza Neugebauera, który powinien być jednym z pewniejszych punktów w zespole, raz też poprzeczka. W końcu jednak goście dopięli swego. Świetnie akcję napędził lewą stroną Bartłomiej Ciepiela, a do siatki trafił kapitan Damian Jaroń.
Bez punktów w starciu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki ❌ pic.twitter.com/Oe6kS64xjf
— Lechia Gdańsk (@LechiaGdanskSA) July 25, 2026
Do przerwy było 1:0, a drugą połowę Lechia niespodziewanie rozpoczęła naprawdę nieźle i pierwszy kwadrans należał do niej. Szybko została jednak zgaszona. Miejsce przed polem karnym znalazł sobie Igor Korczakowski, uderzył kąśliwie, a Weirauch nie dał rady. Piłka skozłowała tuż przed nim, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że mógł zrobić więcej.
LEPSZY KWADRANS I NIC WIĘCEJ
W tym momencie mecz tak naprawdę się skończył, bo Pogoń była już spokojna, a Lechia bezradna. Na murawie bawił się Radosław Majewski i to on zwieńczył dzieło w 77. minucie, wychodząc w wolne pole i pokonując Weiraucha w sytuacji jeden na jednego. Później mógł zanotować jeszcze doskonałą asystę, ale po jego podaniu Aldrit Oshafi trafił w słupek.
Sensacji nie było, bo być nie mogło – półmłodzieżowa Lechia przegrała z seniorskim zespołem. Potrzeba transferów, rejestracji zawodników i zbudowania całkowicie nowej drużyny.
Tymoteusz Kobiela/puch








