Kto w Gdańsku gra na 135 dzwonach? Przy jakich starych drzwiach najlepiej zrobić sobie selfie? W której szafce są schowane srebra? Co zobaczyć na jarmarku w jeden dzień? Na te wszystkie pytania spróbujemy odpowiedzieć w naszym wakacyjnym programie.
Nasz radiowy wóz transmisyjny zaparkował przed Ratuszem Głównego Miasta w Gdańsku, gdzie trwa Jarmark św. Dominika. Tam też ustawiliśmy nasze studio plenerowe, z którego będziemy nadawać dla państwa do godz. 15:00. Audycję prowadzi Włodzimierz Raszkiewicz.

LICZNE ATRAKCJE JARMARKU ŚW. DOMINIKA
O Jarmarku św. Dominika i jego atrakcjach opowiedział nam wiceprezes Międzynarodowych Targów Gdańskich Mateusz Nowaczyk.
– Polecam wszystkie nowe stoiska, które są na Targu Drzewnym i na Podwalu. Bardzo lubię strefę miast i regionów, której otwarcie będziemy mieli w ten weekend. Koło Złotej Bramy z kolei mamy nowość, czyli domek wspomnień. Tam można wymienić się wspomnieniami, pamiątkami. Można też wrzucić właśnie jakieś swoje pomysły, swoje wspomnienia, zainspirować nas – zaznaczył.

– Można spędzić czas bardzo różnorodnie, to znaczy można sobie pójść na pajdę ze smalcem, kiełbasy z grilla czy bigos, ale jeżeli ktoś ma ochotę na hiszpańską palię, na sushi czy na krewetkę w tempurze, również znajdzie tutaj swoje miejsce. Wszystko jest przepyszne, wszystko jest świeże – zachwalał.
Posłuchaj:
GDAŃSK OŚRODKIEM ZŁOTNICTWA
Anna Frąckowska z Muzeum Gdańska zdradziła nam tajemnice gdańskiego złotnictwa.

– Gdańsk był naprawdę dużym i ważnym ośrodkiem złotnictwa nie tylko w Polsce, ale w tej części Europy. Dzisiaj, kiedy myślimy o złotnikach, to myślimy o jubilerach, o tym żeby kupić sobie jakiś ładny wisiorek czy pierścionek. Dawniej dużą część tej produkcji zajmowały srebra korpusowe, czyli srebra użytkowe, z których korzystano niekoniecznie na co dzień, ale wykorzystywano je jako sztućce, talerze, dzbanki, dzbany, puchary, kubki. W zależności od epoki one się różniły stylem, dekoracją, formą – wyjaśniła.
Posłuchaj rozmowy:
KONCERTY CARILLONOWE
Gdańska carillonistka Monika Kaźmierczak opowiedziała o o koncertach i pracy carillonistki.

– Carillony grają w dwóch trybach. W trybie automatycznym co godzinę grane są w Gdańsku minutowe melodyjki. To coś zupełnie innego niż gra ręczna. Wtedy gramy dłuższe koncerty, 40-minutowe. Trzeba się więc bardzo wsłuchać, kto tak naprawdę gra: automat czy prawdziwy carillonista – zaznaczyła.
Posłuchaj:
WYSTAWA W ZIELONEJ BRAMIE
Iza Wojnowska i Iga Pawlak zachęcały do zobaczenia niezwykłej wystawy.

– Niesamowity obraz, struktury, kolory, które zabierają nas w świat takich utopijnych marzeń, też bardzo niezwykłych bohaterek. Zapraszamy też wszystkich na tę wystawę, a szczególnie kobiety. To jest wystawa, która jest właśnie teraz pokazywana w Zielonej Bramie – mówiły.
Posłuchaj:
DRZWI I OKNA IDEALNE DO… SELFIE
Z dr hab. Katarzyną Darecką z Muzeum Gdańska postanowiliśmy zrobić sobie selfie… przy drzwiach i oknach.

– W całej Europie ludzie fotografują się przy drzwiach i przy portalach. Tymczasem drzwi do Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku, najważniejszego obiektu miejskiego w Gdańsku, wcale nie są takie bogate, jakbyśmy sobie mogli wyobrazić. Dawniej drzwi miały głównie chronić ten obiekt, ponieważ we wnętrzu są niesamowite bogactwa, wystrój, wielkiej sali rady, a poza tym też rajcy tak nie chcieli epatować tym bogactwem na zewnątrz – podkreślała.
Posłuchaj:
GDAŃSK OKIEM PRZEWODNIKA
Filip Popek, przewodnik i szef Koła PTTK im. Franciszka Mamuszki, opowiedział nam o tym, co warto zwiedzić, kiedy Gdańsk jest „oblężony”.

– Czasem chodzimy całe życie po ulicach i nie znamy ich historii, więc warto się wybrać nawet na taką „wycieczkę podstawową”, czyli taką, która jest skierowana też dla gości, dla przyjezdnych, a tutaj właśnie na Długiej 45 w naszej siedzibie w PTT-ku codziennie ruszają takie wycieczki – zachęca.
Posłuchaj:
BURSZTYN – PRAWDA CZY FAŁSZ?
Dr Andrzej Gierszewski z Muzeum Gdańska porozmawiał z nami o tym, jak odróżnić bursztyn prawdziwy od fałszywego.

– Pamiętam taką jedną scenę, to były targi na terenie Polski. Wielkie naszyjniki, wielkie kolie, wszystko w pięknych, mlecznych, żółtych kolorach, w przeźroczystych odcieniach, no po prostu z daleka, jak się na to patrzyło, zachwyt, podziw. Potem się szło zapytać o cenę i okazywało się, że to jest 150 złotych. I wtedy już człowiekowi, który wiedział, jak ten rynek działa, jakie są ceny i trendy, to już zaczynała się w głowie zapalać się czerwona lampka, kolejki ludzi kupujących te rzeczy – opowiadał doktor.
Posłuchaj:
ua/kw








