Pierwsze konsekwencje głośnego ataku na taksówkarza w Słupsku. Dwóch 35-letnich Kolumbijczyków miało w nocy zaatakować kierowcę, między innymi rozbijając mu na głowie butelkę.
Do zdarzenia miało dojść w nocy z 1 na 2 sierpnia, około godziny 1:30, na ulicy Murarskiej w Słupsku. – Chcieli jechać z otwartymi butelkami z alkoholem. Nie zgodziłem się, więc zaczęli mnie uderzać w plecy i głowę w samochodzie, i poganiać, żebym ruszał. Wysiadłem z auta i kazałem im opuścić samochód. Gdy mnie nie posłuchali, po prostu wypchnąłem ich z samochodu, wtedy mnie zaatakowali. Broniłem się, ale jeden z nich uderzył mnie butelką w głowę. Przez dwa dni widziałem na jedno oko jak przez mgłę. Mam opuchliznę, ale już jest lepiej – opowiada zaatakowany kierowca.
ZARZUTY DLA KOLUMBIJCZYKÓW
Prokuratura Rejonowa w Słupsku postawiła dwóm Kolumbijczykom zarzut pobicia i uszkodzenia ciała. Grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokurator Okręgowy w Słupsku Patryk Wegner poinformował, że obu 35-letnich Kolumbijczyków objęto dozorem – mają się zgłaszać na policję dwa razy w tygodniu. Mają też zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonym.
Przemysław Woś/ei








