Najważniejsze osoby w państwie, wojsko, harcerze i setki Gdańszczan uczestniczyły w obchodach 87 rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. Punktualnie o godz. 4:45 w Gdańsku zawyły syreny alarmowe.
– To tutaj wszystko się zaczęło. To tu uderzyli Niemcy. To tutaj została wydana polska krew, na polskim Westerplatte. Czuć narastające emocje: jeszcze jest cicho, ale za chwilę zostanie to przerwane przez syreny alarmowe, wystrzały i salwy armatnie. To zawsze robi ogromne wrażenie – relacjonował w Radiu Gdańsk nasz reporter Mateusz Czerwiński.
TYSIĄCE GDAŃSZCZAN NA WESTERPLATTE
W wyjątkowo ciepły wrześniowy poranek na Westerplatte zgromadziły się setki osób. Na miejscu były najważniejsze osoby w państwie: prezydent RP Karol Nawrocki, a także premier Donald Tusk i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Nie mogło zabraknąć także władz lokalnych, a zatem prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Były również służby mundurowe z różnych formacji, na czele z generałem Wiesławem Kukułą, szefem sztabu generalnego Wojska Polskiego. Są także harcerze.

Przed rozpoczęciem głównych uroczystości złożony został wieniec „Od Narodu” na Cmentarzu Żołnierzy Wojska Polskiego na Westerplatte w obecności m.in. prezydenta, premiera, szefa MON, wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego, szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego i szef BBN Bartosza Grodeckiego.

Żołnierze Wojska Polskiego i zaproszeni goście odśpiewali hymn państwowy. Następnie na maszt podniesiono flagę państwową oraz zapalono Znicz Pokoju. Następnie uroczysty Apel Pamięci odczytał major Patryk Koroś, oficer Dowództwa Garnizonu Warszawa. Następnie pluton salutowy oddał 12 salw armatnich.
Przesłanie Westerplatte odczytali przewodnik Fabian Dejna ze Związku Harcerstwa Polskiego oraz podharcmistrz Olaf Czarniecki ze Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej.
– Wspominamy dziś bohaterskich obrońców Westerplatte, którzy pomimo ogromnej przewagi wroga nie tylko trwali na posterunku, ale swoją postawą dawali nadzieję całej walczącej Polsce. Dziś możemy różnie oceniać czas wojennej zawieruchy. Łatwo jest patrzeć w przeszłość i mówić, że coś można było zrobić lepiej. Łatwość perspektywy jest jednak tylko złudzeniem. Jest pozbawiona tła wydarzeń, emocji, doświadczeń i ciężaru decyzji – podkreślał Fabian Dejna.
– Tamte decyzje sięgały znacznie dalej. Ich echo trwa do dziś i buduje naszą pamięć. Westerplatte broni się nadal. Broni się każdego dnia: wtedy, gdy pamiętamy. Każdego roku, gdy o świcie 1 września stajemy w miejscu, gdzie rozpoczęła się jedna z najtragiczniejszych kart historii Polski. Niech tamten czas będzie dla nas nauką, że przyszłość buduje się poprzez trudne decyzje. Inaczej w czasie wojny, inaczej podczas pokoju. Ale zawsze wymagają odwagi – mówił Olaf Czarniecki.
KAROL NAWROCKI: PAMIĘĆ WYMAGA PRAWDY I ODPOWIEDZIALNOŚCI
Głos zabrał prezydent RP Karol Nawrocki, który w swoim przemówieniu zaznaczył, że Westerplatte to jeden z najważniejszych symboli w Polsce.
– Pamięć o 1 września wymaga od nas prawdy i odpowiedzialności, a prawda ma swoje symbole, fakty, znaki. Dla Polaków jednym z najważniejszych symboli jest Westerplatte, gdzie heroiczni żołnierze polscy walczyli z przeważającą siłą niemieckiego wroga. Tu wykuwał się archetyp polskich postaw w czasie całej II wojny światowej, na wszystkich szerokościach geograficznych. Polski żołnierz walczył o wolność innych narodów, ale umierał zawsze tylko dla Polski. Sześć milionów polskich obywateli zginęło w trakcie II wojny światowej; prawda i odpowiedzialność wymaga powtarzania tych faktów. – zaznaczył prezydent.

– Dziś z naszymi zachodnimi sąsiadami mamy wspólnego wroga, czyli Federację Rosyjską, która destabilizuje całą sytuację w regionie i morduje, jak przed dekadami. Wszyscy musimy być razem. Jeśli Europa ma być razem, potrzebujemy czynów, a nie tylko słów. Nie można przejść obojętnie wobec tego, że wciąż nie mamy pomnika poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej w Berlinie. Reparacje i zadośćuczynienie powinny zostać Polsce wypłacone: nie tylko dla przeszłości, sprawiedliwości historycznej, ale dla przyszłości. Prawdziwa, twarda sojusznicza deklaracja wobec Polski wymaga, by nasi sojusznicy z Berlina wypłacili nam zadośćuczynienie, które przekażemy na siły zbrojne. Apeluję z Westerplatte do kanclerza Niemiec i do narodu niemieckiego: załatwmy sprawę reparacji i zadośćuczynienia – dodał.
DONALD TUSK: ZŁO ZNOWU CZAI SIĘ ZA NASZYMI GRANICAMI
Premier Donald Tusk przypomniał, że odpowiedzialnością Zachodu jest twarda postawa wobec agresji Rosji.
– Każdego roku spotykamy się w tym świętym dla nas miejscu. To tu rozpętało się piekło II wojny światowej. To w tym miejscu przywracamy pamięć o tym, kto za tę wojnę odpowiada. Z Westerplatte popłynęły tysiące słów. Przez dziesięciolecia zawsze mówiliśmy dokładnie to samo: nigdy więcej wojny. Odpowiedzialność za II wojnę światową spada na hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję. Tu nie ma dwuznaczności. To było, jest i będzie oczywiste dla każdego przyzwoitego człowieka – ocenił.

– Dzisiaj naszym zadaniem jest przede wszystkim wyciągnąć mądre wnioski, by nie musieć nigdy więcej polegać na bohaterstwie osamotnionych żołnierzy, którzy czekali na reakcję sojuszników. Musimy polegać na własnej sile i realnych sojuszach. Nie na zaklęciach i mitach. 87 lat po wybuchu II wojny światowej znowu zło czai się za naszymi granicami. Znowu giną ludzie. Znowu dzieci giną pod bombami. To dzieje się tuż za miedzą, na Ukrainie. Lekcja II wojny światowej dziś musi wpłynąć na decyzje wszystkich przywódców wolnego świata. Najbliższe miesiące: jesień i zima, które są przed nami, mogą być kluczowe nie tylko dla niepodległości Ukrainy, ale też bezpieczeństwa Polski i całego wolnego świata – stwierdził Tusk.
– Polska jest ofiarą wielu prowokacji. Najprawdopodobniej kilkadziesiąt godzin temu doszło do kolejnych aktów sabotażu – poinformował.
WŁADYSŁAW KOSINIAK-KAMYSZ: CHCĘ, BY POLSCY ŻOŁNIERZE ZAWSZE WRACALI DO DOMÓW
– Odsiecz nie nadeszła. Były porozumienia, podpisy, sojusze. Nie przyszedł nikt. Odwaga bohaterów Westerplatte nie miała granic. Granice miały zapasy. 87 lat po tym, jako minister obrony narodowej, wiem jedno: nie chcę wspominać kolejnych poległych bohaterów. Chcę, żeby polscy żołnierze zawsze wracali do domów. Bohaterstwo to to, co zostaje, gdy wszystkiego innego zabraknie. Naszą rolą jest, aby nie zabrakło – apelował Władysław Kosiniak-Kamysz, szef Ministerstwa Obrony Narodowej.

– Chroniąc się przed wojną nie myślimy tylko o stali. Od społeczeństwa zależy czy buduje odporność. Wojna nie rozpocznie się od wypowiedzenia jej ani od wystrzału z pancernika. Po prostu czegoś nie będzie. Przecięty kabel na dnie Bałtyku, dron nad miastem, fałszywy film, który obejrzą 2 miliony osób. Taka wojna się dzieje w tym momencie. To agresja Rosji. Żołnierze z Westerplatte nie pytali, kto na kogo głosował. Mieli jeden mundur i jeden rozkaz – przypomniał.
ALEKSANDRA DULKIEWICZ: WOJNA NIE ZNA PŁCI ANI WIEKU
Oficjalne przemówienie wygłosiła także prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
– Wojna to nie tylko męska rzecz. Wojna nie zna płci ani wieku. Jest ślepa i głucha. Wiedziały o tym kobiety w wyzwalanym przez Armię Czerwoną Gdańsku, a dziś wiedzą te na froncie w Ukrainie. Gwałt stał się metodą prowadzenia wojny. Wojna okrutnie obchodzi się z cywilami. Zawołanie z Westerplatte „Nigdy więcej wojny” to zobowiązanie, byśmy robili wszystko, aby wojny uniknąć – mówiła Dulkiewicz.

– Obyśmy dziś nie przegapili znaków. Wojna może przyjść do nas nieproszona, niespodziewanie. O 4:45. Chylę głowę przed bohaterskimi żołnierzami broniącymi granic. Chylę głowę przed ofiarami II wojny światowej. Ale i chylę głowę przed tymi, którzy troszczą się o pokój. Nigdy więcej wojny – zakończyła.
Po przemówieniach nastąpiła ekumeniczna modlitwa. Po ceremonii złożenia wieńców przed Pomnikiem Obrońców Wybrzeża uczestnicy wysłuchali „Hymnu do Bałtyku” oraz Pieśni Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.
1 września 1939 roku, jeszcze przed wschodem słońca, z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein padły strzały w kierunku polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Ogień otworzył jeden z największych okrętów, jakie wówczas znajdowały się na Bałtyku. Żołnierze dowodzeni przez majora Henryka Sucharskiego mieli stawiać opór przez krótki czas. Ostatecznie odpierali kolejne niemieckie ataki z lądu, z morza i powietrza przez siedem dni.
ua/PAP








