Po 50 latach od rejsu załoga Daru Pomorza spotkała się w Gdyni. Była to niezwykła okazja, żeby usłyszeć od samych uczestników, jak wyglądało przejście Atlantyku, a także regaty, pobyt w portach USA i codzienne życie na pokładzie.
Był rok 1976. Załoga żaglowca Dar Pomorza wyruszyła przez Atlantyk, aby uczestniczyć w obchodach 200-lecia niepodległości USA oraz w regatach w ramach Operacji Żagiel 1976. Po 50 latach uczestnicy tamtej wyprawy, wtedy studenci Wyższej Szkoły Morskiej, ponownie spotkali się na pokładzie żaglowca. Z różnych stron świata przyjechało 54 uczestników rejsu przez Atlantyk do Stanów Zjednoczonych.

Dziś niektórzy mieszkają w USA, Kanadzie, Czechach, Słowacji, Nigerii czy Norwegii. Nic się nie zmienili. Nadal tworzą jedną załogę. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Były wzruszenia, braterskie powitania i wspólne śpiewy.
JEDYNY TAKI REJS
Rejs Daru Pomorza z 1976 roku zabrał 156 osób na ponad cztery miesiące do portów wschodniego wybrzeża USA. Do New Port, Nowego Jorku, Bostonu i Filadelfii. Dla uczniów szkoły morskiej, którzy w 1976 roku odbywali praktykę, był to często pierwszy i jedyny w życiu rejs przez ocean.

Uroczystość w Gdyni otworzyła chwila ciszy dedykowana wszystkim kolegom z załogi, którzy odeszli w ciągu minionych pięciu dekad. Następnie zwodowano album „Był nam domem 1976″. Powstał pod redakcją kapitana Pawła Medyckiego i Mieczysława Amielańczyka z pracy, wspomnień i zdjęć przekazanych przez kolegów – absolwentów Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, którzy w 1976 roku odbywali na fregacie praktykę. Wraz z nim zwodowano książkę ówczesnego rektora Wyższej Szkoły Morskiej Daniela Dudy. Program uroczystości uzupełniła wizyta pod pokładem oraz uroczysty obiad.
JEDNA Z OSTATNICH TAKICH OKAZJI
Po pięćdziesięciu latach spotkanie w Gdyni było jedną z ostatnich okazji, żeby usłyszeć od samych uczestników, jak wyglądało przejście Atlantyku, regaty, pobyt w portach USA i codzienne życie na pokładzie. Biała fregata, na której uczestnicy odbywali praktykę, od 1983 roku jest statkiem-muzeum Narodowego Muzeum Morskiego i stoi w Gdyni na stałe.

W audycji „Patent na sternika” także rozmowa z szefem SAR Służby Poszukiwań Morskich i Ratownictwa, Sebastianem Kluską, o bezpiecznym wrześniu nad polskim morzem, gdy nie ma już ratowników, a także o niesfornych żeglarzach bez uprawnień szalejących po Zatoce Gdańskiej i Bałtyku bez względu na porę roku.
Posłuchaj:
Anna Rębas/ei








