Amputacja i tamowanie krwi pod remizą. Strażacy z powiatu bytowskiego doskonalili udzielanie pierwszej pomocy.
Integracja służb oraz doskonalenie schematów udzielania pierwszej pomocy. W Lipnicy po raz trzeci odbyły się „Warsztaty Ratownicze Medyk 2026″. Manewry mają na celu podniesienie umiejętności ratowników medycznych, strażaków oraz przedstawicieli różnych służb w obliczu wypadków drogowych i nagłych stanów zagrożenia życia.
– Przygotowaliśmy scenariusze różnych wypadków i zdarzeń losowych. Ćwiczą tu strażacy ochotnicy oraz ratownicy medyczni z Uniwersytetu Pomorskiego w Słupsku. Na realistycznych fantomach uczymy się jak tamować krwotoki i poradzić sobie z emocjami. Staramy się odzwierciedlić realizm tych sytuacji, dlatego mamy tu pozorantów, którzy utrudniają wykonanie zadań – zaznaczył Łukasz Gostomczyk, prezes OSP w Lipnicy.

POKONYWANIE WŁASNYCH SŁABOŚCI
Tor z przeszkodami i zadaniami do wykonania przygotowano na terenie jednostki gaśniczej w Lipnicy. Damian Chamier-Gliszczyński, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Tuchomiu, który od kilku lat współodpowiada za jego przygotowanie podkreślał, że niektóre scenariusze są bardzo realistyczne.
– Mamy tu sztuczny dym, wybuchy i ciemne pomieszczenia. My, strażacy, musimy radzić sobie w różnych warunkach, bo stawką jest życie drugiego człowieka. Dzięki takim ćwiczeniom pokonujemy swoje granice – dodał.

NAUKA SAMOOBRONY
Oprócz druhów w manewrach udział wzięli także ratownicy medyczni z Uniwersytetu Pomorskiego w Słupsku, którzy uczyli podstaw samoobrony – bo jak się okazuje, w ostatnich miesiącach liczba ataków na ratowników medycznych znacząco wzrosła.
– To przykre, że osoby które na co dzień niosą pomoc, są często atakowane. Z tego powodu ratownicy muszą być przygotowani także na taką ewentualność. Zalecam dystans i ochronę korpusu – zwłaszcza przed osobą, która dokonuje ataku przy użyciu noża – zaznaczył Michał Gawroński, policjant, ratownik oraz instruktor taktyk i technik interwencji.

„TO NASZE POWOŁANIE”
W manewrach udział wzięło kilkudziesięciu strażaków i ratowników medycznych z powiatu bytowskiego i słupskiego. Uczestnicy warsztatów podkreślali, że zdobyta wiedza praktyczna bardzo im się przyda podczas dalszej służby.
– Niesienie pomocy jest dla mnie czymś naturalnym. Mój tata jest strażakiem od wielu lat, dlatego jest to także moje powołanie. Nauczyłem się dziś jak skutecznie zatamować krwotok i zachować się wobec agresywnego napastnika. Ta wiedza ratuje ludzkie życie, także nasze – mówił jeden z uczestników manewrów.

SPRZĘT I FANTOMY
Ćwiczenia odbywają się od kilku lat nie tylko z udziałem doświadczonych strażaków ratowników, ale także z wykorzystaniem zaawansowanych trenażerów i zestawów do symulacji obrażeń, które mają odwzorować stres i realizm wypadków. Jak dodawali strażacy, to dla nich cenna lekcja.
– Te maszyny symulują tryskającą krew i ludzki puls, dlatego podczas wykonywania zadań odczuwamy prawdziwy stres. My, ratownicy, stale musimy ćwiczyć, aby podtrzymać umiejętności – tłumaczyła uczestniczka warsztatów Anna Sebzda, ratowniczka medyczna.
W manewrach uczestniczyli także policjanci. Pozwala to na udoskonalenie schematów komunikacji pomiędzy różnymi służbami. Ćwiczenia odbyły się po raz trzeci.
Łukasz Kosik/aKa








