Komisja Europejska opublikowała badania naukowe, według których populacja śledzia i szprota znacząco wzrosła. Ta wiadomość najbardziej ucieszyła polskich rybaków, którzy od przyszłego roku będą mogli więcej łowić – informuje Bartłomiej Gościniak z organizacji rybaków łodziowych i producentów rybnych z Kołobrzegu.
– Cieszymy się, że idą w końcu lepsze czasy. Od wielu lat obserwujemy, jak Bałtyk zmienia się w morze typowo szprotowo-śledziowe. Kondycja tych ryb jest rewelacyjna. Już dawno nie widzieliśmy jako rybacy i przetwórcy takich zasobów – wyjaśnia.
Większe limity na szprota i śledzia to szansa na odbicie się od dna, gdzie od lat znajduje się wielu armatorów ledwo wiążących koniec z końcem. Dlatego organizacje rybackie w większości są za propozycją Komisji Europejskiej, która w oparciu o badania naukowe od przyszłego roku zwiększy połowy śledzia centralnego do około 144 tys. ton, a szprota bałtyckiego do około 291 tys. ton. To o ponad 40 proc. więcej niż obecnie.

ZMIANY W MORZU BAŁTYCKIM
Według danych naukowców i obserwacji rybaków zmiany w Morzu Bałtyckim, związane z coraz mniejszym zasoleniem i wlewami wód z Morza Północnego przez cieśniny duńskie, są tak daleko posunięte, że król morza, jakim jest dorsz – kiedyś największe źródło dochodu wielu armatorów – dziś występuje w tak małych ilościach, że Unia Europejska od lat utrzymuje zakaz jego połowu w nadziei na odbudowę populacji. Polscy rybacy już dawno ją porzucili, a jedną z szans na uratowanie rybołówstwa dostrzegają w połowach śledzia i szprota.
– Rybacy dostaną wyższe kwoty, które spowodują, że będziemy cały rok pracować. Trzeba pamiętać, że Morze Bałtyckie się zmieniło i jest od wielu lat w debacie publicznej przedstawiane jako morze przełowione, ale trzeba jasno powiedzieć, że nie dotyczy to wszystkich gatunków. Wiemy, że mamy kryzys dorsza, który jest głośno podnoszony, ale według nas nie jest on związany z przełowieniem ani z brakiem pokarmu, a ze zmianami środowiskowymi w Morzu Bałtyckim – uważa rybak.

PROGNOZY NAUKOWE
Od wielkości kwot zależy nie tylko działalność armatorów i rybaków, lecz również funkcjonowanie portów, zakładów przetwórczych, chłodni, firm transportowych, dostawców wyposażenia, przedsiębiorstw handlowych oraz wielu innych podmiotów związanych z gospodarką morską. Dlatego możliwość zwiększenia kwoty połowowej danego gatunku, jeżeli wynika ona z aktualnego doradztwa naukowego ICES i mieści się w ramach bezpiecznej biologicznie eksploatacji stada, jest dla całego sektora informacją pozytywną.
Jeżeli stado się odbudowuje, jego biomasa rośnie, występują silne roczniki i naukowcy dopuszczają zwiększenie połowów. Dane Międzynarodowej Rady Badań Morza (ICES) dla śledzia centralnego Bałtyku, obejmującego podobszary ICES 25-29 i 32, wskazują na 2027 r. przedział połowów wynoszący od 211 363 do 324 914 ton. W przypadku szprota sytuacja jest jeszcze bardziej jednoznaczna. Dla stada szprota w podobszarach ICES 22-32 doradztwo naukowe na 2027 r. wynosi od 253 819 do 332 885 ton.

POWRÓT DO TRADYCJI
Zakazy połowu dorsza i liczne obostrzenia spowodowały, że z prawie 1,5-tysięcznej floty dziś czynnych armatorów zostało około 100. W oparciu o badania naukowe Komisja Europejska od nowego roku zwiększy limity połowowe na śledzia o 49 proc., a szprota o 44 proc.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch








