Zbiory ziemniaków w Polsce będą o 15 proc. niższe od ubiegłorocznych – podaje Główny Urząd Statystyczny. Jednak na Pomorzu rolnicy spodziewają się… wyższych zbiorów niż w zeszłym roku. Widzą też jednak spore problemy dla swojej branży, a jednym z nich są ceny ziemniaków w skupach.
Wielu gospodarzy nasadziło późniejsze odmiany, którym sprzyjała pogoda. Pomorscy rolnicy obawiają się więc klęski urodzaju, ponieważ nadmiar niektórych odmian ziemniaków może zaniżyć ich ceny w skupach.
– Staramy się, żeby te ziemniaki był zdrowszy, żeby klienci byli zadowoleni, żeby się dobrze przechowywał w zimie i nie siniał po ugotowaniu. Mamy wysokie koszty produkcji, paliwo i nawozy są drogie. Ziemniak ode mnie z domu kosztuje 1,67 zł za kilogram. Myślę, że to nie jest wygórowana cena. W sklepach potrafi kosztować 3,99 zł. Gdzie jest więc nasz zarobek? – pyta Ewa Puchała z Damna. – To nie jest tak, jak ludzie myślą, że rolnik tyle zarabia. Wiemy, ile kosztuje paliwo i środki produkcji. My swojej pracy praktycznie nie liczymy. To jest działalność prawie charytatywna – przyznaje.

Rolnicy obawiają się także wprowadzenia ograniczeń przez koncerny spożywcze, które w ubiegłym roku drastycznie ograniczyły lub całkowicie wstrzymały odbiór surowca od krajowych rolników.
Zbiory ziemniaków będą trwały do końca października. Wysokie ceny paliw i energii powodują, że koszty ich magazynowania zaniżają opłacalność hodowli. Obecnie za tonę ziemniaków rolnicy otrzymują 750 złotych.
Z hodowcami podczas „Słupskich Pokopków” rozmawiał Łukasz Kosik. Posłuchaj:
Łukasz Kosik/mrud








