Zwycięzca ostatniego festiwalu filmowego w Gdyni – film „Ida” w reż. Pawła Pawlikowskiego – polskim kandydatem do Oscara w kategorii „Najlepszy Film Nieanglojęzyczny”. O nominacji – jak co roku – zdecydowała komisja przy Ministerstwie Kultury. Decyzja komisji była jednogłośna. Jak mówi dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, z polskich filmów to „Ida” miała największe szanse na oskarową nominacje. Agnieszka Odorowicz przypomniała, że nawiązujący do holokaustu film zebrał uznanie i znakomite recenzje na świecie – w tym w Stanach. – Jest też nie tylko świetną wizytówką wszystkich twórców, którzy brali udział w jego powstaniu, ale i całej naszej kinematografii – mówi Agnieszka Odorowicz.
Wybór polskiego kandydata do Oskara nie zaskoczył Filipa Bajona, który przypomina o ogromnych sukcesach tego obrazu za granicą, w tym między innymi za oceanem. – Od sukcesu „Brzeziny” w Paryżu 40 lat temu, dopiero „Ida” zdobyła za granicą uznanie widzów – podkreśla Bajon. I dodaje, że jeśli wziąć pod uwagę komercyjną sprzedaż filmu w USA, to „Ida” jest najlepszym polskim filmem. Dlatego wybór polskiego kandydata do Oscara nie mógł być inny.
W Polsce „Idę” obejrzało prawie 500 tysięcy widzów. Niemal tyle samo w Stanach Zjednoczonych i Francji. Po 14 tygodniach od premiery film nadal można oglądać za oceanem. Sporą popularnością cieszył się też we Włoszech, Hiszpanii i Holandii.
Tytułowa Ida to zakonnica, która odwiedza swoją ciotkę i przez nią dowiaduje się o żydowskim pochodzeniu. Obie kobiety wybierają się w podróż w rodzinne strony, by odkryć rodzinną historię.







