– Tak w polityce jest, że ten, który odważa się na pewien pomysł czerpie z niego korzyści. Oczywiście jeśli się uda, a jeśli nie, to wali mu się to na głowę. Do odważnych świat należy. Jest to element pewnej ofensywy politycznej i PiS z tym szedł do wyborów. W pewnym sensie program będzie zagrożeniem dla budżetu. PiS idzie na rozwiązanie, które może pomóc wielu Polakom, ale jeśli program wysadzi budżet to spod ziemi wyrosną ludzie, którzy powiedzą „a nie mówiłem”. Trzeba zwrócić uwagę na to, że dystrybucja tych pieniędzy leży w rękach samorządów. Bardzo często są to samorządy w rękach PO i w naturalny sposób nie mają do tego pomysłu serca – mówi Piotr Semka.
– Słucham kolegów i myślę sobie, że poziom ich lęków jest wysoki. Samorządy nie będą miały tego gdzieś, bo jeśli ludzie nie dostaną pieniędzy na czas to się wściekną na urzędników – dodaje Roman Daszczyński.







