– Formuła debaty niespecjalnie mi się podoba. Jeżeli Lech Wałęsa ma coś do powiedzenia na temat sprawy „Bolka” to logiczne byłoby, aby wygłosił na przykład trzydziestominutowe oświadczenie w tej sprawie i wtedy dopiero można się do niego odnieść. Natomiast IPN proponuje taką debatę: Lech Wałęsa wysłucha grupy badaczy, którzy zajmowali się jego przeszłością i odnosił się do nic w ciągu bodajże pięciu minut.
– Jeśli ktoś uważa, że w jakiejś sprawie nie powiedział ostatniego słowa to naturalne jest, że taka debata zaczęła by się od jego wystąpienia. Wtedy ludzie, którzy badali sprawę Lecha Wałęsy mogą się do tego odnieść pytaniami. Tutaj logika jest odwrócona. Po drugie nie wiadomo, jaką Lech Wałęsa szykuje taktykę. Wyobraźcie sobie państwo, że Lech Wałęsa przyjdzie z dwoma byłymi oficerami SB, którzy coś opowiedzą.
– Nie wiem, czy wezmę udział w tej debacie. Skonsultuję się jeszcze z moimi kolegami. Nie mówię nie, ale mam duże wątpliwości. I ostatnia rzecz: ciągle nie jest jasne, czy Lech Wałęsa odwołał planowane na 16 marca spotkanie w Chile.







