Prezes nowej spółki Szpitale Pomorskie zaznaczała, że cztery pomorskie placówki czeka sporo zmian, ale nie ma głównego celu finansowego.
Gościem Rozmowy Kontrolowanej była Jolanta Sobierańska-Grenda, prezes Szpitali Pomorskich. Wywiad przeprowadziła Agnieszka Michajłow.
Szpitale Pomorskie to nowa spółka, na którą składają się cztery ośrodki: Szpitale Wojewódzkie z Gdyni, Zakaźny z Gdańska i Specjalistyczny z Wejherowa. Między najbardziej oddalonymi od siebie placówkami jest 50 kilometrów. Przed połączeniem szpitali zaznaczano, że zwolnienia dosięgną tylko 1 proc. pracowników.
– 50 km to odległość pomiędzy Gdańskiem i Wejherowem, ale zupełnie inaczej wygląda odległość pomiędzy Wejherowem a Gdynią. Myślę, że koordynacja szpitali usprawni funkcjonowanie tych jednostek. Sposób ich zarządzania, dokonywanie efektywniejszych zakupów – to w takiej spółce łatwiejsze – zaznaczała Jolanta Sobierańska-Grenda.
Agnieszka Michajłow dopytywała, w jaki sposób nowa spółka chce osiągnąć zysk. – W ochronie zdrowia powinniśmy trochę przestać mówić o samych zyskach. To pacjenci powinni mieć zysk w postaci lepszej usługi. Musimy bezpiecznie wprowadzić pomorskie szpitale do sieci szpitali. Przed nami też wielkie inwestycje w blokach operacyjnych, zarówno w Wejherowie jak i w Gdyni. Ale nie mamy przed sobą takiego głównego celu, jeśli chodzi o czysty zysk. Dziś myślimy o rozwoju – mówiła prezes Szpitali Pomorskich.
mili







