Ryby to źródło witamin, wartości odżywczych, ale nie tylko. Wiele gatunków dostępnych na polskim rynku zawiera szkodliwe substancje, które źle wpływają na nasze zdrowie. Które ryby są najbardziej popularne, a z jakich lepiej zrezygnować?
Jak podaje Zakład Chemii Żywności i Środowiska Morskiego Instytutu Rybackiego, ryby zawierają dioksyny. To przemysłowe produkty uboczne, które powstają między innymi podczas spalania odpadów – przy słabym dopływie tlenu – odpadów komunalnych i przemysłowych zawierających chlor, podczas pożarów lasów, spalania olejów napędowych zawierających chlor oraz w zwykłych paleniskach domowych. To w dużej mierze człowiek jest odpowiedzialny za ich obecność w środowisku. Oprócz dioksyn i ich pochodnych, w rybach znajdują się metale ciężkie, głównie rtęć.
SKUTKI SZKODLIWYCH SUBSTANCJI
Jak podaje portal biotechnologia.pl, dioksyny powodują trądzik chlorowy, który objawia się nieregularną powierzchnią skóry ze zgrubieniami i stwardnieniami. Zmieniają poziom hormonu tarczycy, czego następstwem jest upośledzenie rozwoju sprawności psychomotorycznej. Działają rakotwórczo i są niebezpieczne dla kobiet w ciąży.
SZTUCZNIE HODOWANE
Jedną z najczęściej kupowanych ryb, to pochodząca głównie z hodowli wietnamskich panga. Ryby hoduje się w dużym zagęszczeniu, często chorują i wzajemnie się zarażają. Karmi się je granulkami z mączki rybnej, faszeruje hormonami i środkami bakteriobójczymi. Tilapia również hodowana jest sztucznie. Nie mogą jej jeść alergicy i chorzy na serce – czytamy na stronie portal.abc.zdrowie.pl
TYLKO DZIKI ŁOSOŚ
Łosoś jest uważany za jedną z najbardziej wartościowych ryb, ale tylko ten dziki, bo zawiera do 7 proc. tłuszczu. Hodowlany natomiast ma od 15 do 34 proc., a to właśnie w tłuszczu zbiera się najwięcej toksyn.
RYBY DRAPIEŻNE
Szczupak to z kolei ryba, która ma w sobie najwięcej rtęci. Wszystko dlatego, że znajduje się u szczytu łańcucha pokarmowego. Podobnie jest z tuńczykiem, który jest rybą drapieżną.
ZAGROŻONE WYGINIĘCIEM
Jeśli chodzi o halibuta, w większości miejsc jest ona przełowiona. Jej rozwój trwa długo, dojrzałość osiąga dopiero po 10 latach. Podobnie jest z morszczukiem, któremu grozi wyginięcie. WWF stworzył poradnik „Jaka ryba na obiad?” Każdej z ryb zostało przydzielone inne światło. Zielone – połowy tych ryb nie zagrażają środowisku, żółte – ryba nie jest zagrożona wyginięciem, a jej połów i hodowla nie zagraża środowisku. Czerwone – tych ryb lepiej nie kupować, zagraża im wyginięcie, a ich połów szkodzi środowisku.
RYBY BEZ OŚCI
Jak pisze Paulina Styś – Nowak, dietetyk, trzeba też uważać na tzw. ryby maślane. To między innymi eskolar i błyszczyk. Choć nie zawiera ości i jej mięso smakuje bardzo dobrze, to nawet jednorazowe spożycie takiej ryby może skutkować wizytą u lekarza. Dlaczego? Ryby maślane zawierają woski, które nie są trawione przez ludzi i powodują zawroty głowy i wysypkę.
O dokładnych parametrach zanieczyszczenia ryb przeczytamy na stronie: http://mir.gdynia.pl/dioksyny-w-rybach-i-przetworach-rybnych/
pOr







