Do ludzi trudno dotrzeć. Jesteśmy traktowani jak zło konieczne. Ostatnio mimo sinic, kąpieliska były pełne. Zaczęliśmy prosić dzieci, one wybiegały z wody, a rodzice zostawali – mówił w Radiu Gdańsk Rafał Tymiński z sopockiego WOPR.
Piękne słońce i wysokie temperatury sprzyjają częstym wyjściom nad wodę. Jak bezpiecznie zażywać kąpieli? I co robić w trudnych sytuacjach? O tym Beata Gwoździewicz rozmawiała z Rafałem Tymińskim, ratownikiem sopockiego WOPR.
Każdego roku w wakacje media pełne są dramatycznych doniesień o utonięciach. W ubiegłym roku odnotowano w Polsce 449 utonięć. W tym sezonie już 294 osoby. Zdaniem gościa Rozmowy kontrolowanej, Polacy są nieprzygotowani do korzystania z wody. – Mamy małą wiedzę na temat bezpiecznej kąpieli i w ogóle bezpiecznego wypoczynku na plaży. Zapominamy, by się nawadniać, stosować filtry, mieć nakrycie głowy. Potem skutkami są omdlenia i udary – mówił.
BRAWURA NUMEREM JEDEN
W Trójmieście dochodziło tego lata do niebezpiecznych sytuacji? – W Sopocie mieliśmy dużo interwencji w porównaniu do lat ubiegłych. Wszystkie zakończyły się szczęśliwie. Alkohol to jedno, są też substancje psychoaktywne, ale numerem jeden jest brawura. Kilka dni temu mieliśmy skażenie wody z powodu sinic. Cały czas musieliśmy edukować ludzi, którzy byli w wodzie. Do nich nic nie docierało. W rezultacie prosiliśmy dzieci i to one wybiegały z wody, a rodzice zostawali. To po prostu nieodpowiedzialne – opowiadał ratownik.
GROŹNE KĄPIELE W RZEKACH
Ratownicy cały czas szczególnie ostrzegają przed kąpielami w rzekach. – Tu mamy największą liczbę utonięć. Wchodzimy bez oporów, a to niesie ogromne ryzyko. W rzece są zawirowania wody, ale poziome, których nie widać. Zmienia się też układ dna. Są też bardzo niebezpieczne miejsca, takie naturalne wodospady. Tam jest największe zagrożenie – tłumaczył Rafał Tymiński.
POTRAFIMY PŁYWAĆ?
– Dużo rodziców mówi, że ich dzieci umieją pływać. Ale inaczej pływa się na basenie, gdzie woda jest przejrzysta i spokojna, a inaczej na otwartym akwenie, gdzie są też prądy. Więc jeśli dziecko wchodzi na otwarte morze to często pływać nie umie. Największa bolączka to sytuacja, gdy dziecko jest w wodzie, a rodzic na brzegu. Zawsze wchodźmy z dzieckiem do wody. Najlepsza sytuacja to taka, kiedy stoimy za dzieckiem w wodzie, ale twarzą w kierunku plaży. Wtedy możemy obserwować też to, co się tam dzieje – dodaje ratownik.
Czy Polacy potrafią pływać? – I tak, i nie. Są osoby z dobrą techniką, które zapuszczają się na głęboką wodę, a nie ma takiej potrzeby. Można trenować równolegle do linii brzegowej. Taką osobę trudno dostrzec np. z pokładu motorówki i łatwo może dojść do sytuacji zagrożenia życia. Warto w takim przypadku mieć przy sobie bojkę sygnalizacyjną. Będziemy widzialni i możemy się czegoś złapać.
mich







