– Czuję się potrzebna. Tym wszystkim kobietom, które myślą, że po 50-tce, 60-tce, 70-tce nic dobrego już ich nie spotka. A ja właśnie z moim kapitanem zbudowałam dom – mówi w rozmowie z Hanną Wilczyńską-Toczko w Sobota Cafe 75-letnia Urszula Dudziak, najwybitniejsza polska wokalistka jazzowa. Jej życie jest gotowym scenariuszem na film, w którym dramaty (odejście męża Michała Urbaniaka do innej, samobójstwo ukochanego pisarza, Jerzego Kosińskiego, choroba nowotworowa) przeplatają się z chwilami szczęścia.
Ustawa metropolitalna czeka na podpis. Samorządowcy apelują do prezydenta
Pomorscy samorządowcy wspólnie apelują do prezydenta Karola Nawrockiego...







