– Nie zgadzam się z tym wyrokiem, ale będę go respektował, ponieważ szanuję wyroki wydawane przez polskie sądy – komentował w Radiu Gdańsk wtorkowy wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku Kacper Płażyński. Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska był Gościem Dnia Radia Gdańsk. Kacper Płażyński musi opublikować sprostowanie nieprawdziwych informacji o planach inwestycyjnych prezydenta Pawła Adamowicza – taką decyzję podjął we wtorek gdański Sąd Apelacyjny w procesie w trybie wyborczym drugiej instancji. Utrzymał trzy części pierwszego orzeczenia, a w dwóch nakazał Kacprowi Płażyńskiemu sprostowanie.
Kandydat Zjednoczonej Prawicy ma zaprzestać rozpowszechniania informacji jakoby w Gdańsku powstawały przedszkola na 300-400 dzieci oraz że prezydent Adamowicz nie planuje połączenia linii tramwajowej z dworcem PKP we Wrzeszczu.
– Ja na pewno nie czuję się przegrany. Jestem bardzo zaskoczony, że sąd drugiej instancji na podstawie dokładnie tego samego materiału dowodowego zebranego przez sąd pierwszej instancji wydał takie orzeczenie w dość istotny sposób zmieniające orzeczenie właśnie sądu okręgowego. Przypomnę, że sąd pierwszej instancji w całości oddalił wszystkie wnioski pana Adamowicza. Ja się z tym wyrokiem oczywiście nie zgadzam, uważam, że jest kuriozalny, ale szanuję wyroki wydawane przez sądy polskie. I ten wyrok zostanie wykonany, zresztą to sprostowanie to część tego wyroku – mówił gość Artura Kiełbasińskiego.
– Jak pan to sobie tłumaczy jako prawnik? – pytał prowadzący.
– Trudno mi sobie to wytłumaczyć, z uwagi na to, że dokładnie te same dowody przeważyły (o wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – przyp. red.). Nie było żadnego postępowania dowodowego innego niż to, które przeprowadził sąd pierwszej instancji. Co więcej, sąd drugiej instancji wydał wyrok na posiedzeniu niejawnym, czyli ani ja, ani strona pana Adamowicza, chociaż oni chyba się cieszą z wyroku, nie mogliśmy się nawet wypowiedzieć, wejść w polemikę z sądem. Dlatego jestem dość zaskoczony i szczerze mówiąc, ta procedura wydaje mi się trochę felerna i nie do końca sprawiedliwa. Ale tak jak mówiłem – ja szanuję wyroki sądów polskich, nawet jeżeli się z nimi gruntownie nie zgadzam – podkreślał Kacper Płażyński.
Gość Radia Gdańsk odniósł się także do treści samego wyroku. – Mówienie, że nie mogę mówić o tym, że koncepcja pana Adamowicza nie zakłada budowy linii tramwajowej do Wrzeszcza PKP dla mnie jest dość absurdalna z uwagi na to, że pan Adamowicz złożył dwa lata temu dokumenty do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na trasę, która kończy się na Grunwaldzkiej. Rok później złożył poprawione dokumenty znów do RDOŚ też na trasę do Grunwaldzkiej. W 2015 roku stworzył wizualizację, na której przewidział, że jedna z jego propozycji tras tramwajowych może się kończyć właśnie na PKP we Wrzeszczu. Od tamtego czasu nic z tą koncepcją nie zrobił. Nie ma żadnego procesu inwestycyjnego, a sąd założył, że skoro kiedyś coś się powiedziało, nawet 20-30 lat temu, to jest to wiążące i można mówić, że pan prezydent Adamowicz chce zrealizować tę wizję. Ja mówię otwarcie, że ja chcę to zrobić w pierwszej kadencji, tramwaj szybki z Gdańska Południa do Wrzeszcza PKP – deklarował kandydat Zjednoczonej Prawicy.
– Techniczne szczegóły mają kolosalne znaczenie i sąd pierwszej instancji w zupełności rozumiał te kwestie. Dziwię się, że Sąd Apelacyjny tego nie zrozumiał – dodał Kacper Płażyński.







