Rynek pracy jest wciąż rynkiem pracownika, ale są już pierwsze sygnały, że może się to zmieniać – uważa Paweł Kądziela, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku, który był gościem Studia Słupsk.
Zmiany na rynku pracy zachodzą w Polsce od lat. Bezrobocie w regionie słupskim jest na bardzo niskim poziomie. Wciąż mamy do czynienia z rynkiem pracownika, ale powoli może się to zmieniać.
– Zauważam już pierwsze symptomy, które mogą spowodować, że w przyszłości ten rynek może się zachwiać – mówi Paweł Kądziela, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Słupsku.
PRZYCZYNY ZMIAN
– Na pewno wymienić należy niestabilną sytuację związaną z wojną na Ukrainie, która powoduje, że przedsiębiorcom pracuje się zupełnie inaczej. Koszty energii, obsługi kredytów, w dalszym ciągu wysoka, choć malejąca, inflacja. Jest też tak zwana presja pracownicza, która dla przedsiębiorców może być kłopotem. Pracownicy chcieliby więcej zarabiać, co rozumiem i ja, i pracodawcy. Ale trzeba pamiętać, że wyższe pensje to także wyższe koszty prowadzenia działalności. Inflacja powoduje spadek konsumpcji, a to z kolei mniejszą produkcję. W efekcie może być mniejszy popyt na pracę. Jeśli będzie się taka sytuacja utrzymywała, to może przynieść zmiany na rynku pracy – tłumaczy Paweł Kądziela.
Gość Studia Słupsk na naszej antenie mówił także o sezonowości pracy w regionie słupskim, o instrumentach, jakimi dysponuje urząd pracy w walce z bezrobociem, o sytuacji na słupskim rynku po ogłoszeniu zamknięcia produkcji w Scanii.
Posłuchaj całej rozmowy:
Kinga Siwiec/pb








