Wróciły stare demony. Lechia znowu niemiłosiernie grzeszyła w obronie, podawała przeciwnikowi piłkę w polu karnym, albo sama ją sobie pakowała do siatki. W taki sposób nie da się wygrać i biało-zieloni, rzecz jasna, w Częstochowie przegrali. Znowu przeciwko Lechii świetnie spisał się Jonatan Brunes, tym razem zdobywając dwa gole. Skończyło się zasłużenie dla gospodarzy – wynikiem 3:1.
Podobnie jak przed meczem z Lechem, John Carver z dużym szacunkiem wypowiadał się o przeciwniku. W przypadku Rakowa zwracał uwagę na doświadczenie w europejskich pucharach, oraz na rozbudowane struktury, niekoniecznie skupiając się na aspektach boiskowych. Przyznał, że dużym wyzwaniem dla Lechii jest zmiana nastawienia do przeciwnika – Puszcza była zespołem zupełnie inaczej grającym w piłkę, bardziej bazującym na cechach wolicjonalnych, aniżeli na umiejętnościach indywidualnych.
– Przed nami mecz z drużyną z dołu tabeli, natomiast w tej rundzie gra bardzo dobrze, no może poza tym ostatnim meczem. Zdajemy sobie sprawę, że musimy się do tego meczu bardzo dobrze przygotować – mówił z kolei trener Rakowa Marek Papszun.
OTWARCIE BĘDĄCE ZAMKNIĘCIEM
I początek wyglądał tak, jakby Raków czytał z otwartego playbooka Carvera. Pierwsza akcja Rakowa dała gospodarzom korzyść, faulujący na wysokości pola karnego Maksym Chłań ujrzał żółtą kartkę, a po dośrodkowaniu Iviego Lopeza, piłkę do siatki z najbliższej odległości wpakował Jonatan Brunes. Tu kamyczek do ogródka defensywy – Dominik Piła i Szymon Weirauch zamiast zażegnać niebezpieczeństwa, w zasadzie wpakowali piłkę do własnej bramki.
10 minut później było już 2:0. Fatalnie zachował się Rifet Kapić. Nie spojrzał, nie pomyślał, a może po prostu naiwnie nie przypuszczał, że zagrywając wszerz na wysokości własnego pola karnego, piłkę może przejąć któryś z przeciwników. Trafiło na Iviego Lopeza, który – kiksując – sporo zrobił, by ułatwić Lechii rehabilitację. Ostatecznie jednak zagranie Kapicia było tak złe, że nawet mijający się z piłką Lopez, nie przeszkodził Rakowowi, a konkretnie ponownie Jonatanowi Brunesowi, w zdobyciu kolejnej bramki. 24-letni Norweg lubi karcić Lechię, w rundzie jesiennej też zdobył gola, a w całym sezonie uzbierał zaledwie 5. trafień.
Ale wracając do Lechii. Można zacząć gorzej? No nie. A czy można odrobić taką stratę? No tak. Tym bardziej, że jeszcze w pierwszej połowie Bobcek trafił po przeciwnej stronie, tyle tylko, że zbyt długo musiał czekać na prostopadłe podanie i VAR pokazał, że w sytuacji bramkowej spalił.
KRÓTKOTRWAŁA RADOŚĆ
Druga połowa to kontynuacja tego, co działo się w pierwszej. Lechia chciała, ale nie umiała w puenty, z drugiej zaś strony nadal rozdawała prezenty gospodarzom i jeden z nich znowu mógł wykorzystać Brunes, ale tym razem dobrze zachował się Neugebauer. Ładna kontra Lechii w 50 minucie, ale Mena zbytnio zaufał swoim umiejętnościom i się zadryblował.
Do 70 minuty Lechia oddała 11 strzałów, ale tylko dwa z nich były celne. Na szczęście właśnie wtedy Tomasz Wójtowicz postanowił poprawić statystykę. W tej akcji wszystko nakazywało sądzić, że powodzenia nie będzie: wielu obrońców przy pomocniku Lechii, długa reakcja strzelca, dwukrotna zmiana nogi. A jednak. W desperacji też jest czasem metoda, tym razem skuteczna, dająca oddech i wiarę i 2:1. Tyle tylko, że wiara opadła już chwilę później i to zbrukana samobójem, dopełniającym obrazu beznadziei w defensywie. W roli głównej Bujar Planna, niefortunnym wślizgiem kierujący piłkę do własnej bramki.
Trudno o punkty w meczu tak źle zaczętym. Trzeba też przyznać gospodarzom, że umieli błędy wykorzystywać, mieli zdecydowanie więcej jakości, bo też mają znacznie więcej klasowych piłkarzy i szerszą ławkę rezerwowych. Pozytyw w Lechii? Zmiana Wójtowicza. Wszedł, chwilę później zdobył bramkę. Coś jeszcze? Może Bobcek przy nieuznanym golu. I to by było na tyle.
Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk 3:1 (2:0).
Bramki: 1:0 Jonatan Braut Brunes (2), 2:0 Jonatan Braut Brunes (15), 2:1 Tomasz Wójtowicz (71), 3:1 Bujar Pllana (75-samobójcza).
Lechia Gdańsk: Szymon Weirauch – Dominik Piła, Bujar Pllana, Elias Olsson, Miłosz Kałahur (46. Tomasz Wójtowicz) – Camilo Mena, Rifet Kapic, Tomasz Neugebauer (80. Anton Carenko), Maksym Chłań (90. Kacper Sezonienko) – Tomas Bobcek, Bohdan Wjunnyk (80. Louis D’Arrigo
pkat








