Wyższe ceny benzyny i gazu, spadek wartości złotego i droższe towary z eksportu. Między innymi takie skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie odczuwamy. Dostawy gazu i ropy przez cieśninę Ormuz są wstrzymane. Do tego rosną koszty transportu morskiego ze względu na drożejące paliwa i rosnące ceny ubezpieczeń.
Jak mówił w audycji „Ludzie i Pieniądze” Zbigniew Jarecki, prezes Kaszubskich Pracodawców, sytuacja obrazuje, jak ważne są dywersyfikacje dostaw surowców energetycznych oraz przywraca postulat złagodzenia przepisów dotyczących budowy lądowych farm wiatrowych.
– Widzimy, jako to były słuszne kierunki. Wstrzymywanie wiatraków na lądzie już powoduje, że energia w Polsce jest niestety droższa niż w krajach ościennych – podkreślał.
– Skutek na pewno będzie, co widać po cenach na giełdach. Ropa powyżej 80 dolarów za baryłkę, to prawie 30 procent wzrostu w ciągu paru dni. Nie wpadałbym w przesadną panikę, natomiast jest to poważna sprawa – dodał Piotr Górski, doradca zarządu Gdańskich Młynów.
Przez cieśninę Ormuz przepływa 20 procent światowych zasobów ropy i 20 procent gazu LNG. Polska sprowadza część gazu z Kataru, a Arabia Saudyjska zapewniała około 49 procent naszego zapotrzebowania na ropę. Firmy z obu krajów wstrzymały na razie produkcję surowców.
Rozmowę przeprowadziła Iwona Wysocka. Posłuchaj:
aKa








