Energa Trefl Sopot potrzebował dogrywki, by pokonać PGE Start Lublin 103:97 w meczu Orlen Basket Ligi. Gospodarze przez długi czas razili nieskutecznością i w pewnym momencie przegrywali nawet różnicą 17 punktów. W czwartej kwarcie zagrali jednak tak, jak w większości sezonu, najpierw doprowadzili do dogrywki, a w niej zwyciężyli mecz na miarę awansu na pozycję lidera tabeli.
Do hali 100-lecia przyjechał zespół, który w tym sezonie zawodzi i wie od dawna, że nie powtórzy ubiegłorocznego sukcesu, jakim był finał Orlen Basket Ligi. W tym sezonie Lublinianie wygrali zaledwie 8 meczów i przed sobotnim starciem zajmowali dopiero 14. miejsce w ligowej tabeli.
W Sopocie jednak te osiągi nie były widoczne. Podopieczni Kamińskiego od początku zdobywali teren i dyktowali warunki, korzystając także z bardzo słabej skuteczności Sopocian. Mikko Larkas, trener Trefla, wymaga, by jego zespół grał efektownie i do przodu, ale to w sobotę nie wychodziło. Start wykorzystywał to bezwzględnie, uzyskując po pierwszej kwarcie 14-punktowe prowadzenie. Bardzo dobrze tym razem grał Jordan Cameron-Wright, który aż 10 razy stawał na linii rzutów wolnych, wymuszając 11 fauli Trefla, w dodatku celnie trafiał z gry.
PRZEBUDZENIE
Trefl obudził się na dobre dopiero w czwartej kwarcie. To w niej zniwelował straty, po tym jak zbiórki w ataku i punkty zaliczył Szymon Zapała, a chwilę później trójkę dołożył Kacinas. Na 6 minut przed końcem Sopocianie objęli prowadzenie po akcji Mikołaja Witlińskiego i do końca kwarty trwała wymiana punkt za punkt, zakończona rezultatem 84:84. W ostatniej akcji regulaminowego czasu gry miał jeszcze piłkę na zwycięstwo Paul Scruggs, ale spudłował z narożnika.
W dogrywce gospodarze wykazali się większym spokojem. Nie zmąciła ich otwierająca trójka Krasuskiego, ani kolejna dająca prowadzenie Frankampa. Na te rzuty potrafili odpowiedzieć Scruggs, Kacinas i dobrze broniący na własnej połowie Dylan Addae-Wusu. Goście zaczęli się gubić, w tym ten który wcześniej budował przewagę – Liam O’reilly, popełniając błąd podwójnego kozłowania i faul niesportowy. Trefl uzyskał dzięki niemu kilka punktów przewagi, których nie wypuścił do końca meczu.
Energa Trefl Sopot – PGE Start Lublin 103:97 (12:26, 26:21, 19:19, 27:18, d 19:13)
pkat/puch








