Prawdopodobnie przyczyną piątkowego pożaru w Parku Narodowym „Bory Tucholskie”, podczas którego paliła się ściółka na obszarze jednego hektara, było rozpalenie ogniska.
Jak zaznaczył Janusz Kochanowski, dyrektor Parku Narodowego „Bory Tucholskie”, ktoś nocował nad jeziorem Ostrowite i miał rozpalone ognisko. Dodał, że w pobliżu znajduje się gniazdo orła bielika oraz nora wilczej rodziny.
– To było miejsce, które traktowaliśmy jako ostoję zwierząt. Teraz się stamtąd wyniosą, przynajmniej na jakiś czas, a to tylko dlatego, że ktoś chciał spędzić noc w ciekawym miejscu. To wysoka cena – podkreślił.

– Myśmy stamtąd się wynieśli kilkanaście lat temu. Pojawiamy się w tych miejscach raz do roku na monitoringu dzięciołów, na kilka godzin, bo to jest ostoja zwierząt, tak to traktujemy. Nie do końca wierzę, że to było celowe podpalenie. Po prostu ognisko nie zostało do końca zagaszone, zerwał się wiatr, rozdmuchał ogień i wszystko się zapaliło – wyjaśniał.
Służby parku sprawdzają teraz zapisy z fotopułapek. Na razie wiadomo, że na miejscu było dwóch mężczyzn z biwakowym ekwipunkiem. Jeśli okaże się, że jakość zarejestrowanego materiału pozwoli na ich identyfikację, zostanie złożone zawiadomienie na policję.
Maria Sowisło/aKa/puch








