Niedomykalność zastawki trójdzielnej nie jest błahym problemem, a realnie skraca życie. Jak wskazali w audycji „Bądź Zdrów” prof. dr hab. Marcin Fijałkowski i dr hab. Radosław Targoński – zmienia się postrzeganie tej dysfunkcji.
Dr hab. Radosław Targoński, koordynator Pracowni Hemodynamicznej I Kliniki Kardiologii w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, kardiolog interwencyjny, angiolog, specjalista chorób wewnętrznych, przekazał, że zastawka trójdzielna przez lata była zapomniana.
– Skupiano się na leczeniu zastawki aortalnej, a dysfunkcja zastawki trójdzielnej traktowana była jako problem wtórny, który rozwija się w przebiegu chorób lewej strony serca czy nadciśnienia płucnego. Interwencja kardiochirurgiczna na izolowanej wadzie trójdzielnej była wykonywana bardzo rzadko ze względu na duże ryzyko operacyjne. Pacjenci, którzy chorowali na niedomykalność trójdzielną, najczęściej zmagali się z innymi zaawansowanymi schorzeniami. Z tego powodu chorzy kwalifikowani byli głównie do leczenia zachowawczego. Dziś wiemy, że ciężka niedomykalność trójdzielna nie jest błahym problemem, a realnie skraca życie i pogarsza komfort funkcjonowania pacjentów – podkreślił.
– Zastawki muszą fenomenalnie pracować przez całe życie, a są delikatne jak pergamin. Przez całe życie się odnawiają. Pacjenci mogą być nieświadomi większości wad serca. Przez długi czas dysfunkcje zastawkowe są kompensowane na przykład powiększeniem jamy serca. Niedomykalność zastawki trójdzielnej w pewnym momencie daje bardzo silne objawy. Osoby chore mogą zmagać się z dysfunkcjami wątroby, zatrzymaniem płynu w jamie brzusznej czy obrzękiem kończyn dolnych. To nie dotyczy tylko starszych pacjentów – dodał prof. dr hab. Marcin Fijałkowski, koordynator Centrum Symulacji Sercowo-Naczyniowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, kierownik Oddziału Chorób Strukturalnych Serca w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym, specjalista kardiologii i chorób wewnętrznych.
Posłuchaj całej rozmowy prowadzonej przez Joannę Matuszewską:
mk








