Porównania do „Indiany Jonesa”, „Jamesa Bonda” i „Kodu Leonarda da Vinci” przyjmuje jako komplement, ale nie wyklucza, że jej trylogia może stać się tetralogią. Magdalena Parys w rozmowie z Agatą Olszewską opowiada o kulisach pracy nad „Florenem” i pisarskiej intuicji.
„Floren” to trzecia część berlińskiej trylogii Magdaleny Parys – powieść z pogranicza political fiction i sensacji, która, jak podkreśla autorka, może być czytana także jako osobna historia. Choć początkowo miała zamknąć pewien etap twórczości, dziś coraz więcej wskazuje na to, że historia będzie miała ciąg dalszy.
– Planowałam, że to będzie ostatnia cześć, ale teraz myślę, że może tak się nie stanie i nie ukrywam, że wpłynęli na to polscy czytelnicy – przyznała pisarka.
W rozmowie pojawia się też wątek wyjątkowej relacji autorki z czytelnikami, kulisy wieloletniego researchu i pracy nad książkami, a także znaczenie Gdańska i Trójmiasta w jej życiu i twórczości. Parys zdradza również, co po trylogii.
Z Magdaleną Parys rozmawiała Agata Olszewska. Posłuchaj:
oprac. puch








