Żywa historia piekarni stworzonej przez pioniera tej dziedziny w powojennym Gdańsku

(Fot. Facebook.com/Piekarnia, Ryszard Majchrowski/Jacek Klejment)

Przed wojną Józef Majchrowski – piekarz z zawodu – ze starszym bratem Stanisławem prowadzili piekarnię w Starachowicach. W kwietniu 1945 r. opuścili rodzinne miasto i przyjechali do Gdańska. Szukali nowych szans na ziemiach odzyskanych.

Jeszcze trwały walki, a oni znaleźli się w gronie pionierów powojennego, gdańskiego piekarstwa. Stanisław uruchomił przedwojenną, poniemiecką piekarnię w parterowym budynku na rogu ulic Gołębiej i Pestalozziego, a Józef działać zaczął w poniemieckiej piekarni przy ulicy Lubuskiej 50 na Chełmie.

Tak zaczyna się niezwykła historia piekarni obchodzącej wspaniały jubileusz, którą prowadzi jego syn – Ryszard Majchrowski. – Tak się złożyło, że 17 stycznia 1973 r. był pierwszy wypiek w naszej piekarni na Dolnej Bramie, teraz akurat była 50., okrągła rocznica – mówi Majchrowski.

– Była to rocznica pierwszego wypieku w tym miejscu, bo pierwsza piekarnia, którą mój ojciec otworzył w Gdańsku była na ulicy Lubuskiej 50 na Chełmie. Najprawdopodobniej zaczęło to funkcjonować pod koniec kwietnia albo na początku maja w 1945 r., zaraz po ustaniu walk – miasto na dole jeszcze płonęło, a tata miał już pierwsze wypieki. Zakład niedługo będzie miał 78 lat, z tym, że na Dolnej Bramie ma ich 50 – dodał.

– Ojciec tutaj przyjechał ze swoim bratem Stanisławem – on miał piekarnię tu we Wrzeszczu, vis-a-vis Liceum nr 2, na rogu ulic Gołębiej i Pestalozziego, a jakim cudem tata trafił na Chełm, to nie bardzo wiem – tłumaczył pan Ryszard.

Pierwsze wypieki miał z mąki, którą wózkiem woził z młyna z Oliwy. – 2-3 woreczki i wózeczkiem przez Wrzeszcz, zrujnowaną Grunwaldzką, spalony Gdańsk, przez Kartuską pod górę na Chełm. Takie były początki – dodał.

Posłuchaj całej rozmowy:

aKa

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj