Posłuchaj wzruszającego reportażu „Bajki ze Stutthofu” o sile dobra w człowieku

(fot. Muzeum Stutthof w Sztutowie / Radio Gdańsk / Alicja Samolewicz-Jeglicka)

Bajki pełne dobra i radości powstały w miejscu, gdzie panowało zło. Napisała je Halina Banasiak w obozie koncentracyjnym Stutthof. Tworzyła je w ukryciu, ponieważ wszelka działalność kulturalna w obozie była zakazana.

„Bajki” Haliny Banasiak mogą być czytane każdemu dziecku przed snem. Nie ma w nich ani jednego fragmentu, który wskazywałby, że powstały w obozie koncentracyjnym. Przeniknięte są dobrocią i miłością. Halina Banasiak potajemnie spisywała je dla swoich dzieci: Jana, Andrzeja i Zofii.

(fot. Radio Gdańsk / Alicja Samolewicz-Jeglicka)

W styczniu 1945 roku, gdy więźniowie mogli ewakuować się z obozu, Halina postanowiła zostać i opiekować się chorymi na tyfus. Ewakuowana drogą morską w kwietniu 1945 roku, dotarła do Flensburga. Zmarła na tyfus 8 czerwca 1945 roku w szpitalu w Malmö w Szwecji, nie zobaczywszy już swoich dzieci. Po jej śmierci „Bajki” otrzymała współwięźniarka Waleria Felchnerowska, która obiecała przekazać je dzieciom Haliny.

(fot. Radio Gdańsk / Alicja Samolewicz-Jeglicka)

Jak w tak przerażającym miejscu mogły powstać historie pełne miłości i ciepła? Kim była Halina Banasiak? Co czują jej dzieci, czytając „Bajki”? Reportaż Alicji Samolewicz-Jeglickiej „Bajki ze Stutthofu” w realizacji dźwiękowej Julii Baranowskiej to opowieść o sile dobra w człowieku — nawet w tak przerażającym miejscu, jakim był obóz koncentracyjny.

Posłuchaj reportażu: 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj