Można zatęsknić za festiwalami i masą koncertów, które zazwyczaj zalewały nas latem. Co jednak z bardziej kameralnymi występami? Byliście kiedyś na koncercie, gdzie możecie dotknąć gitary, artysta jest w skarpetach, a bisy trwają nawet dwie godziny? Mowa o koncertach domowych. Takie imprezy odbywają się w małych i większych miastach, a czasem może do Was przyjść nawet… John Porter.
W materiale usłyszycie Olę Kęprowską, animatorkę kultury z Tczewa, która ma na koncie dwa koncerty w mieszkaniu. Za drugim razem do parterowej kawalerki zespół wnosił perkusję… przez balkon. O koncertach opowiada także Bartek Borowicz, prekursor tego typu występów, który dzięki swojej agencji koncertowej Borówka Music zorganizował przeszło 300 house-gigów.







