Dlaczego fake newsy tak często dotyczą zdrowia? „To jest tak naprawdę gra emocjami”

Lek. Bartosz Fiałek (fot. Radio Gdańsk/Adrian Kasprzycki)

Lekarz Bartosz Fiałek, specjalista reumatologii w Pomorskim Centrum Reumatologicznym w Sopocie, popularyzator nauki, menadżer zdrowia, lekarz aktywny w mediach społecznościowych, gdzie często tłumaczy zagadnienia związane z medycyną był gościem Joanny Matuszewskiej w audycji „Radiowo-Naukowo”. Opowiadał między innymi o tym, co sądzi o dezinformacji i skąd się jego zdaniem bierze.

Lekarz na początku rozmowy przyznał, że z dezinformacją niestety spotyka się codziennie.

– Siedząc w mediach społecznościowych, mediach ogólnych, widzę, że czy to w rolkach, czy na portalach związanych z publikowaniem filmów, czy na portalach bardziej pisanych, czy na mikroblogach – wszędzie tam niestety pojawiają się cechy dezinformacji, czyli właśnie takie „informacje” wprowadzające w błąd – szczególnie medyczne, ale nie tylko. Generalnie jest to tak naprawdę nasza codzienność. Kiedy zaczynałem swoją „karierę” w mediach, czyli na początku pandemii, sześć lat temu, ta dezinformacja była bardzo niewielka. Później stała się już codziennością – wyjaśniał.

ZDROWIE TO EMOCJE

Fake newsy dotyczące zdrowia to nie tylko COVID-19 i szczepienia, ale też odrobaczanie, czy wlewy z witaminą C, czyli wszelakie antidota, eliksiry na zdrowie. Dlaczego tak się dzieje? Bo zdrowie to emocje.

– W zdrowiu tak naprawdę jest strach. Osoby, które idą do lekarza albo długo czekają na lekarza, chcą tak naprawdę uzyskać odpowiedź tu i teraz. Ludzie boją się o siebie, o własne dzieci, kiedy chorują. To jest tak naprawdę gra emocjami – tłumaczył. Ale komu właściwie to służy? Lekarz wyjaśniał, że oczywiście służy tylko tym osobom, które to sprzedają. – Zobaczmy tak naprawdę, gdzie się kończy ten łańcuch dezinformacji. Prześledziłem tak naprawdę, jak to wygląda u tych wszystkich osób, które są antysystemowe, jak to siebie nazywają. Tak naprawdę na samym końcu zawsze jest odnośnik do ich konsultacji, do ich suplementów, do ich różnych metod, które kosztują. De facto osoby te negują coś, co w rzeczywistości działa i ma podstawy naukowe, tylko po to, żeby ostatecznie sprzedać albo swoją konsultację żywieniową, albo swoje suplementy, albo jakąś swoją wiedzę, bądź podręcznik. Docelowo bazuje się na tym, żeby po prostu zarobić. Jeżeli będziemy krytykować medycynę konwencjonalną, naukową, akademicką, no to na pewno trafimy na osoby, które będą na to podatne i wówczas będzie mogli sprzedać – podkreślił.

Z lek. Bartoszem Fiałkiem rozmawiała Joanna Matuszewska. Posłuchaj:

aKa

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj