Paweł Nowak to akordeonista i pedagog, współtwórca jedynego w Polsce Muzeum Akordeonu w Kościerzynie, właściciel liczącej ponad 300 sztuk kolekcji akordeonów i organizator Międzynarodowego Festiwalu Akordeonowego w Sulęczynie na Kaszubach. Przede wszystkim jest to jednak człowiek, który nad wyraz ceni moc kościelnych murów i nie chodzi tu tylko o ich akustykę.
Paweł Nowak jest laureatem 16 krajowych i międzynarodowych konkursów oraz festiwali akordeonowych. W plebiscycie Dziennika Bałtyckiego został uznany za „Osobowość Roku Powiatu Kartuskiego 2012”. Otrzymał wyróżnienie Starosty Kartuskiego „Perła Kaszub” oraz zaszczytny tytuł Skry Ormuzdowej, przyznany przez miesięcznik Pomerania i Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie.
W listopadzie 2016 został odznaczony medalem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Jest akordeonistą, kompozytorem, pedagogiem, wielkim miłośnikiem i propagatorem akordeonu. Gra również na bandoneonie i akordinie. Uwielbia tango, francuskie musette i muzykę klezmerską, ale doskonale czuje się także w jazzie, muzyce klasycznej i piosence aktorskiej. Posiada też również liczącą ponad 300 sztuk kolekcję akordeonów i harmonii, z których połowa stanowi ekspozycję jedynego w Polsce Muzeum Akordeonu w Kościerzynie. Występuje solo, z orkiestrami oraz zespołami takimi jak: Almost Jazz Group, Milonga Baltica, Klezmoret Trio, Alberti & Nowak Quartet.
– Pasja kolekcjonowania akordeonów narodziła się w 1999 r. – wtedy poznałem pana Tadeusza Kotuka z Augustowa, mistrza akordeonu i kolekcjonera. Kiedy zobaczyłem jego zbiór, zapragnąłem także mieć swoją kolekcję – zdradza muzyk. – Dla niektórych to tylko instrumenty, dla mnie to też historie, często wielu ludzi – dodaje.
WIARA, NATURA I KOŚCIELNE MURY
Paweł opowiada o swojej duchowości, o tym co dla niego liczy się w życiu najbardziej, o swojej symbiozie z naturą, o lesie, w którym czuje się najlepiej.
– Element wiary na Kaszubach, ale i w moim życiu, jest bardzo ważny. Ostatnio uczestniczyłem w ceremoniale pogrzebowym – w tzw. pustej nocy. Ma to olbrzymie znaczenie na Kaszubach. Nie ukrywam, że to wielkie duchowe przeżycie. Zupełnie inne od zapędzonego, głośnego świata. Mój teść opowiadał mi o momentach, gdy po ciężkiej pracy ludzie wchodzili do kościoła – i tam, nawet czasem oddychając tą atmosferą, ludzie lekko drzemali, całkowicie się wyciszali. Doskonale go rozumiem, bo i ja, kiedy wchodzę do kościoła, modlę się, też czuję niezwykłe poruszenie i rodzaj wielkiego skupienia – mówi.
– Nierzadko koncertuję w kościołach, akustyka kościoła była mi zawsze bardzo bliska. Mam nawet pseudonim „pogłos”. Do dzisiaj wielkie wrażenie wywołuje na mnie muzykę organową. Akordeon i organy mają wspólny mianownik – opowiada Paweł Nowak Annie Rębas.
Posłuchaj rozmowy:
Anna Rębas/aKa








